Empatyczna komunikacja. Rozwój osobisty. Refleksje. Dziękuję, że tu jesteś:)

Posts tagged ‘joga’

Inspiracje jogowe

Przeglądałam ostatnio angielski miesięcznik psychologiczny. Zwróciłam uwagę na list czytelniczki proszącej o radę. Matka trójki małych dzieci zarabia na utrzymanie rodziny, a mąż w domu zajmuje się dziećmi (tak wspólnie zdecydowali). Kobietę irytuje, że kiedy wraca z pracy dom jest nie ogarnięty, a przy tym finansowo ledwo dają sobie radę. I co można zmienić?

Odpowiedź zawierała kilka punków, m.in. aby nie grała z mężem w grę: „Kto miał dzisiaj najgorszy dzień”, a zamiat tego, żeby postarali się nawiązać ze sobą kontakt. Pozytywnie zaskoczyła mnie ostatnia część porady. Pani psycholog poleciła im obojgu uprawianie jogi i medytacji, także mindfulenss, ponieważ kiedy mamy zrelaksowane ciało i umysł,  mamy większy dystans do problemów. Jogę znam od 15 lat, ale przyznaję, poczułam się zainspirowana do ćwiczeń. Czasem zapominamy o rzeczach, które są nam dobrze znane:)

IMG_0702

Gdybym zaczynała pisać notatki 15 lat temu, zajmowałabym się głównie dobrodziejstwami jogi, świadomego oddychania i medytacji. Po latach moja euforia z odkrycia jogi wyciszyła się, ale nie wygasła. Bardzo doceniam jej narzędzia i to, że miałam czas na ich zgłębianie zanim synek pojawił się w naszym życiu. Z nowym rokiem, nowe siły, więc wracam do dyscypliny w praktyce. Powoli znajduję na to czas i przestrzeń. 

Joga jest skutecznym sposobem na podniesienie energii, utrzymanie spokoju umysłu i zatrzymanie się w chwili obecnej.  Medytacja działa jak prysznic dla ciała i umysłu, zmywający zmęczenie i negatywne emocje, które się do nas przyczepiły:)

Joga na angielskiej wsi

Wejście do naszej jogowej sali

Wejście do Church Hall-  naszej jogowej sali

Zamieszkałam z A. na angielskiej wsi, niedaleko miasteczka Biggleswade. W parafialnej gazetce znalazłam ogłoszenie o stałych zajęciach jogi.  Ależ byłam ciekawa – medytacja i joga na  wsi, w budynku należącym do kościoła! A więc można wzajemnie się inspirować:)

Asany (ćwiczenia ciała) były proste i efektywne. Freda, prowadząca jogę – miła i cierpliwie odpowiadająca na moje pytania. Uzbierała się 4 – osobowa grupa. Tylko zimna sala mnie odstrasza. Jak na moje wyczucie temperatura sięgała ok. 14 stopni, jedna pani ćwiczyła w czapce. Pojedyńcze grzejniki wiszące na ścianach symbolicznie ogrzewały naszego ducha, oświetlając nas ciepłym światłem:)

 

Być „wege”-być jazzy!

Wegetarianizm stanowi kryterium, dzięki któremu możemy poznać, czy czyjeś dążenie do moralnej doskonałości jest prawdziwe i szczere.” Lew Tołstoj

Słowo wegetarianizm pochodzi z j. łacińskiego, vegetarius oznacza „roślinny”, vegetare zaś „rosnąć, kwitnąć”. Wegetarianizm polega na przyjmowaniu pokarmów wyłącznie roślinnych (wegetarianizm absolutny) lub roślinnych i nabiału (wegetarianizm częściowy). Jednakże obecnie wegetarianizm ma kilka postaci. Najbardziej powszechną odmianą jest laktowegetarianizm, charakteryzujący się rezygnacją jedynie z mięsa i ryb, natomiast nabiał (łac. lactis – mleko), jajka (łac. ovi – jajo), miód są spożywane. Laktowegetarianizm dopuszcza do spożycia również nabiał, owowegetarianizm uwzględnia w diecie jajka. Natomiast weganizm eliminuje z jadłospisu mleko, sery, jaja, miód. Witarianizm oznacza jedzenie tylko surowych warzyw i owoców, odrzuca jakiekolwiek potrawy gotowane. Fruktarianizm (łac. fruktu – owoc) jest najbardziej radykalną formą wegetarianizmu. Oprócz mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego, fruktarianie nie jedzą żadnych owoców i warzyw, które musieliby zerwać (np. marchewki).

Wegetarianizm znany jest od tysięcy lat, zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie. Dieta ta była zalecana już przez Pitagorasa, założyciela szkoły filozoficznej w Grecji w VI wieku p.n.e., głoszącego pogląd o reinkarnacji, czyli wędrówce dusz. Podobnie duchowe tradycje Wschodu już ok. VII wieku p.n.e. wierzyły w reinkarnację zarówno ludzi, jak i zwierząt, stąd religie Indii (hinduizm, buddyzm, dżinizm) zachęcały do poszanowania wszystkich żywych istot i powstrzymywania się od spożycia mięsa. Natomiast w chrześcijańskiej Europie był raczej rzadkością (zgodnie z obowiązującą doktryną Kościoła tylko ludzie mają dusze). Niemniej jednak w przeszłości wegetarianami było wielu myślicieli, pisarzy, filozofów (m.in. Sokrates, Platon, Arystoteles, Leonardo da Vinci, John Milton, Isaac Newton, Francois-Marie Arouet de Voltaire, Beniamin Franklin, Jean Jacques Rosseau, Ralph Waldo Emerson, Henry David Thoreau, Lew Tołstoj, Gorge Bernard Shaw, Albert Einstein).

Obecnie wegetarianizm staje się coraz bardziej popularnym sposobem odżywiania w krajach europejskich i USA. Istnieje wiele przyczyn, dla których osoby zaczynają rezygnować ze spożywania mięsa. Niektórzy postanawiają zostać „wege” ze względów estetycznych, smakowych, zapachowych – to wystarczający powód, aby mięso stało się niejadalne. Zdarza się, że budzą się pewnego pięknego dnia i nagle udko kurczaka wygląda nieapetycznie. Dzięki nowej diecie mają wrażenie, że ich organizm staje się bardziej subtelny, czuły na smak, zapach i inne bodźce. Czasami zdrowie lub uroda jest głównym uzasadnieniem zmiany dotychczasowego stylu życia. Nowi „wege” z przyjemnością zjedzą na obiad flaczki sojowe, kotlet (z warzyw, kaszy lub sojowy), gołąbki z warzywami, a na deser czekoladowy torcik z pyszną kawą. Chętnie dzielą się z innymi wiedzą na temat dobrodziejstw płynących ze zmiany odżywiania. Można ich nazwać „wegetarianami czasowymi” (okazyjnymi) – kiedy już schudną, wyzdrowieją, znajdą partnera mięsożernego, zajdą w ciążę albo gdy minie moda w ich środowisku – znów powrócą do swoich utartych schematów żywieniowych.

Jeszcze inni traktują wegetarianizm jako sposób na życie i wówczas zostają weganami. Ich najważniejszym celem staje się walka i ochrona praw zwierząt, a także dbałość o środowisko. Rzecz jasna, unikają skórzanych ubrań oraz kosmetyków zawierających składniki pochodzenia zwierzęcego lub testowanych na zwierzętach. Filozofia ta może dać poczucie, że jest się lepszym, bardziej wrażliwym niż reszta konsumpcyjnego społeczeństwa. Wegan kocha, współczuje zwierzętom, rozumie ich cierpienie, prawo do wolnego życia, dlatego też aktywnie działa dla ich dobra. Pragnie uświadamiać ludziom skutki jedzenia mięsa, to, że przyczyniają się do zabijania zwierząt. Doskonale wie, że taki pokarm zawiera duże ilości pestycydów i antybiotyków, którymi karmione są zwierzęta hodowlane, a także substancje hormonalne, trujące glikozydy. Zdaje sobie sprawę ilość tego, że nadmierna ilość spożywanego mięsa osłabia system obronny organizmu, prowadzi do chorób tarczycy, nadciśnienia, nadpobudliwości nerwowej. Wyjaśni ci gorliwie, że aby „wyprodukować” 1 kilogram białka zwierzęcego potrzeba 10 kilogramów białka roślinnego, które wyżywiłoby wiele osób (tu ocieramy się o etykę i szeroki temat głodujących ludzi na świecie, czyli kolejny argument skłaniający niektórych do radykalnej zmiany sposobu odżywiania i przekonań). Dokładnie zna też proces produkcji mięsa i pewnie nosi ze sobą broszurę, a może nawet krótki film o warunkach, w jakich są zabijane zwierzęta. Wydaje się, że podświadomie wciąż myśli o ginących zwierzętach. Zauważy z dezaprobatą twoje skórzane buty i choćby skrawek skórzanej torebki (ciekawe, zrobi to w taki sposób, że od razu poczujesz wyrzuty sumienia). Czasem w porywach emocji może połamać wędkę rozmarzonego wędkarza, bo przecież należy uratować wszystkie złote rybki na świecie. Chętnie przyłącza się do różnych akcji, których celem jest ochrona praw zwierząt oraz poszerzenie świadomości ludzi w tym zakresie, ponieważ jest przekonany, że może zmienić, a nawet uszczęśliwić innych na siłę (naturalnie bierze udział we wszelkich zlotach i spotkaniach tego typu). I oczywiście odpowiednio zadba o to, aby jego potomstwo nie poznało uroków zwyczajnej, bez wątpienia, gorszej diety lub też odmiennych wartości. Niestety na mieście rzadko jada, gdyż nawet w wegetariańskich barach wybór jest bardzo ograniczony – surówkę z marchewki podaje się z cukrem (a cukier przecież szkodzi), ryż, choć z warzywami, jest biały (a nie ciemny), naleśniki zaś sporządzone są z jajek. Ostatecznie zje smażone boczniaki, czysty barszcz czerwony, kotlet z warzyw, kaszę jęczmienną z warzywami, surówkę z dodatkiem kiełków, a na deser ciasto marchewkowe lub suszone banany. Mając taki skromny jadłospis w miejscach publicznych – nawet święty mógłby się zirytować. Chociaż mówi się, że wegetarianizm znacznie wygasza negatywne emocje, szczególnie agresję.

Na zmianę światopoglądu i jednocześnie rodzaju diety może mieć także wpływ etyka, fascynacja kulturą lub religią Wschodu. Jednak dla wegana istnieją zdecydowanie „wege” drugiej kategorii, ponieważ ich dieta jest tylko dodatkiem do filozofii, a nie głównym punktem zainteresowania w życiu. Wśród takich wegetarianów spotykamy coraz więcej osób praktykujących z pasją jogę. Najczęściej preferują laktowegetarianizm. Pragną nie szkodzić innym, zgodnie z tzw. zasadą ahimsy. Uważają, że prawo karmy jasno precyzuje odpowiedzialność wynikającą z zabijania zwierząt. Są przekonani, że wszystkie emocje, które czuły zwierzęta są obecne w ich organizmie, a pod wpływem przerażenia wydzielane są toksyny. Energie lęku, nienawiści, gniewu oddziaływują  potem na zdrowie i spokój umysłu osób, które spożywają mięso, hamując ich ewolucję. Wiadomo jest także (akurat w tej kwestii liczni Guru są zgodni), że duchowy rozwój wymaga poświęcenia i stałej pracy nad sobą. I niestety konieczna staje się eliminacja pewnych produktów o niższej wibracji energetycznej (np. mięsa, alkoholu), tylko wtedy możliwa jest głęboka medytacja i dalszy postęp w wewnętrznym rozwoju.  Jogin chętnie zje na obiad zupę z soczewicy, zapiekankę z ziemniaków, wszelakie sałatki, surówki lub naleśniki (najchętniej ze szpinakiem lub pieczarkami), a na deser nie oprze się sernikowi lub szarlotce. W kuchni używa orientalne przyprawy, raczej nie jada soi (przecież może trafić na modyfikowaną), co najwyżej zje serek tofu (jak mawiają złośliwi „to fuu” ze względu na bezpłciowy smak). Nie jest tak ortodoksyjny w wyborze jedzenia, choć unika cebuli i czosnku (z takim zapachem w ustach zapewne nie doświadczyłby wspaniałej medytacji). A kiedy przypadkiem spotka się z weganem – w miłej atmosferze, choć z dystansem, spojrzą na siebie jak na przybyszów z różnych planet, wymienią się ulotkami propagującymi swoją filozofię, czasem nawet podyskutują, ale zostaną przy swojej jedynej, prawdziwej wizji świata.

Wegetarianie świadomi to najmniej rozgorączkowana grupa. Wegetarianami nie czyni ich żadna zasada, czy też względy religijne,  ale świadomość, wrażliwość, poczucie jedności z całym istnieniem. Dla nich przejście na wegetarianizm wydaje się całkowicie naturalnym procesem, nie wymagającym poświęcenia. Wybór diety jest po prostu jednym z aspektów życia świadomego. Często taka postawa może być efektem ubocznym medytacji. Jej zwolennicy podkreślają, że medytacja ułatwia nam poznanie siebie. Stajemy się wówczas bardziej współczujący, kochający, spokojni, wrażliwi na piękno całego wszechświata. Zapewne osoba ta z entuzjazmem opowie ci przy każdej, nadarzającej się okazji o zaletach różnych technik wyciszających umysł. Jednakże nie będzie przekonywać cię ani do wegetarianizmu, ani do medytacji. Wie, że każdy podąża swoją ścieżką, najlepszą dla niego w danym momencie swojego życia. W wyborze jedzenia kieruje się intuicją. Mimo, że nie jada nabiału, potrafi być uprzejma dla swojej starszej cioci i poczęstować się daniem z serem lub jajkami (ale mięsa nie dotyka nawet przypadkiem). Ważna jest przecież dobra energia emanująca z posiłku przygotowanego specjalnie dla niego. Lubi zjeść na obiad ciemny ryż z warzywami i przyprawami, zupę fasolową, albo zupę krem z dyni, sałatkę z buraczków, a na deser ciasteczka owsiane, koniecznie z zieloną herbatą.

Wydaje się, że wegetarianizm stale się rozwija, a wszystkich zwolenników tej diety wiele łączy. Niemniej jednak każda grupa żyje swoim życiem, miejmy nadzieję, że szczęśliwym.

Artykuł ukazał się w 2006r. w  Uniwersum.

www.elixir.cc.pl

ps

jestem lactowegetarianką od 1997r.:))

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: