Empatyczna komunikacja. Rozwój osobisty. Refleksje. Dziękuję, że tu jesteś:)

Archive for the ‘Zdjęcia z podróży’ Category

Ulice Lizbony

W maju spędziliśmy kilka dni w Lizbonie. Miasto spodobało mi się, dobrze się w nim czułam. Poczułam nutę nostalgii i w jakiś sposób zrozumiałam skąd tyle smutku w muzyce fado.

W rejonie Algarve wędrowałam wzdłuż pięknych plaż. Najbardziej urzekło mnie małe miasteczko Tavira.

W Portugalii nie wiem czemu, ale skupiłam się na tym, że świat jest tak różnorodny. Bardzo mnie to cieszy i inspiruje:)

IMG_4719

 

 

13335854_1210112082341890_1908252134533940838_nIMG_4843
IMAG1495
a4dc31e1-9f6d-4405-a478-f9129289a54f (1)13346830_1210114102341688_4426764115751973823_nTavira

Reklamy

Dwa i pół tygodnia w Nowej Zelandii / Two and a Half Weeks in New Zealand

IMG_0827

Od dawna miałam przeczucie, że pewnego dnia zobaczę Nową Zelandię. Wystartowaliśmy z Londynu w połowie marca, aby tam przybyć na rozpoczęcie jesieni. Do zwiedzania Nowej Zelandii konieczne jest wynajęcie auta, publiczny transport osiągalny jest tylko w większych miastach. Ucieszyła mnie słoneczna pogoda  do przemierzania wysp (temperatura wynosiła ok. 22-24 stopni).

IMG_0201Malownicza natura

Natura ma w sobie energię piękna, czystości, świeżości. Wyspy są niezwykle malownicze i różnorodne: złote plaże, zielone wzgórza, ośnieżone szczyty gór, niebieskie jeziora u stóp gór, wulkaniczne płaskowyże, równiny.

Miałam wrażenie, że widzę kombinację norweskich fiordów, polskich, angielskich owiec, skalistych wybrzeży Gran Canarii i jej pagórków, przestrzeni z USA, wybujałej roślinności  Azji. Najwyższy szczyt to Góra Cook o wysokości  3 674m, nazwany na pamiątkę słynnego podróżnika.

Maorysi

Pierwszymi znanymi mieszkańcami wysp byli Maorysi. Przybyli tam pomiędzy 700 – 1000 lat temu. Maorysi nazywają Nową Zelandię Aotearoa – „Kraj Długiej Białej Chmury”. Dopiero w XVII wieku holenderski podróżnik Abel Tasman  odkrył wyspy dla Europy.

IMG_0658

Nazwa Nowa Zelandia pochodzi od nazwy prowincji holenderskiej Zeeland. W 1769r. wyspy zostały ponownie odkryte przez brytyjskiego podróżnika Jamesa Cooka. I wtedy rozczęła się europejska kolonizacja wysp.

IMG_0617

Przyjaźni ludzie

Zgodnie z badaniami Światowego Forum Ekonomicznego najbardziej przyjazna dla turystów, spośród 140 krajów jest Islandia, Nowa Zelandia i Maroko¹.

Kraje były oceniane w jakim stopniu kraj  i społeczeństwo jest otwarte dla turystów oraz zagranicznych gości.

IMG_0821

Jezioro Wanaka na południowej wyspie.

IMG_0120Potwierdzam ciepłe przyjęcie przez Nowozelandczyków, również nazywanych Kiwi:) Ludzie, których spotkaliśmy byli życzliwi, zrelaksowani,  z poczuciem humoru. Mówiąc „Cześć” („Hi”) witali nas tubylcy i to niezależnie od wieku, statusu; zarówno znajomi, jak i nieznajomi na ulicy, osoby pracujące w informacji turystycznej, motelach, restauracjach lub muzeach. To stwarzało atmosferę luzu i swobody.

Kraj sportu

IMG_0108W Nowej Zelandii aktywnie działają kluby sportowe, najbardziej popularny jest krykiet, rugby, koszykówka. W parkach młodzież grała w krykieta.  Towarzyskie rozmowy choćby przez chwilę dotykały tematów związanych ze sportem. Miałam wrażenie, że sport traktowany jest niczym religia.

IMG_0849Podstawowym pytaniem, które mi zadawano było: „Jaki sport uprawiasz?”. Moja odpowiedź – joga – wywoływała uśmiech na twarzach; a nieukrywana nieznajomość reguł krykietu (mój parner nazywa je prawem, a nie zasadami!) lekką konsternację.

Park Cornwall w Auckland

Park Cornwall w Auckland

Owce

Wyspy zamieszkuje około 4,5 mln ludzi, a owiec jest okolo  31 mln – przed laty było ich jeszcze więcej, ale i tak pasą się na każdej możliwej do zjedzenia trawie, nawet w parku w Auckland.

Kratery, gotujące się błoto

IMG_0235

IMG_2915

Zielone jeziorko

Z zaskoczeniem i zadziwieniem patrzyłam na gotujące się błoto. Pytałam siebie „Gdzie ja jestem, czy to wciąż planeta Ziemia?”

IMG_0599

Podróż na koniec świata?:)

To był mój najdłuższy lot. Ponad 24 godziny siedzenia w trzech samolotach, plus 2 godziny spędzone na lotnisku w Dubaju  i następne dwie w Sydney (A. był zadziwiony, że potrafię nie poruszać się tak długo:). Przez kilka dni odczuwałam zmianę czasu – rożni się od europejskiego o 12 godzin.

Jednak warto było. To był cudowny czas. Przywiozłam ze sobą pamięć piękna natury i odczuć. Kiedy pomyślę o Nowej Zelandii uśmiecham się, czuję ciepło, spokój, piękno i bezmiar niebieskiej przestrzeni.

Więcej zdjęć tutaj

¹ Gazeta „The Saturday Age” z dnia 06.04.201r.

Two and a Half Weeks in New Zealand

I knew long ago that I would one day see New Zealand. We left London in the middle of March to arrive in an autumn. To visit NZ it is necessary to hire a car, as public transport is only really useable in the big cities.We had sunny weather that allowed us to get about the islands of the country by car (the temperature was about 22-24 degrees).

Picturesque  nature

Nature entails the energy of beauty, pristine, freshness;  New Zealand’s land is extremely picturesque and varied: golden beaches, green hills, snow-covered mountain tops, blue lakes at the feet of mountains, volcanic plateaus and plains. It was like a combination of Norwegian fjords, Polish sheep, the rocky Gran Canaries’ coast and hills, US space and the exuberant vegetation of Asia. The highest peak is Mount Cook, at an altitude of 3674, named after the famous explorer.

The Maori

The first known inhabitants of New Zealand were the Maori people. They arrived sometime between 700  to 1000 years ago. The Maori call the islands Aoteroa – “The land of a long white cloud”. A Dutch seafarer, Abel Tasman discovered the island for Europe in XVII century. The name New Zealand is derived from the name of a Dutch province called Zeeland.  In 1769 the islands were rediscovered by James Cook, a British explorer. This started the European colonisation of the islands.

Friendly people

According to research by The World Economic Forum,  the most friendly countries for tourists from among 140 countries are Iceland, New Zealand and Morocco¹. The countries were rated by the extent the country and society is open for the tourists and foreign visitors. I can confirm this: I received a warm reception from New Zealanders, also called Kiwis. The people we met were kind, relaxed and with a sense of humour. And they were without a British accent:) The local inhabitants,  acquaintances we meet, the strangers at a street, the people working in tourist information centres, motels, restaurants or museums. – they all welcomed us by saying „hi”-   It really made for an atmosphere of ease and freedom.

A sporty country

Sports clubs in NZ are very busy, especially cricket, rugby, golf and basketball . The young people were playing cricket on grass in parks while we were there. Social conversations always seemed to touch on a sporting topic, at least for a moment. I had a feeling that sport were treated like a religion. The basic question was: ” What sport do you play?”. My answer of yoga made faces smile; showing no understanding of cricket rules (my partner says they are Laws!) caused a bit of consternation.

Sheep 

NZ is home for 4.5 million people and 31 million sheep – not as many sheep as there used to be but sheep are still everywhere, grazing on any eatable grass, even in the middle of Auckland.

Craters, boiling mud, boiling springs, a green lake

To see that mud could boil was a surprise and an extremely exciting experience. I asked myself: „Where am I, is this still the Earth?”

The journey at the end of world?:)

The flight to New Zealand was my longest. It took more than 24 hours of sitting during three flights, plus the transfer times of two hours at both Dubai and Sydney (A. was amazed that I could keep still that long). I felt the time difference from home for few days – it differs from European time for a full 12 hours.

But it was worth. It was wonderful time. I brought  away with me a memory full of the beauty of nature, feelings. Whenever I think about New Zealand, I smile and feel the warmth, peace and the vastness of blue space.

¹ The Saturday Age Newspaper for April 6, 2013

More pictures  here

Po trekkingu w Nepalu

IMG_4232

Bądź dla siebie światłem. Starannie pracuj nad swoim wyzwoleniem. Budda
Jeden z napisów w Lumbini – miejscu urodzenia Buddy.

Po trekkingu w Nepalu cieszę się, że wróciłam cała i zdrowa:)

Nepal jest krajem położonym u podnóża Himalajów, pomiędzy Tybetem, a Indiami. W ciągu 3 tygodni na przełomie października i listopada 2012r. byliśmy  kilka chwil w Parku Narodowym Chitwanie, w stolicy Kathamandu, w Lumbini, a potem wędrowaliśmy po Himalajach.

W dżungli, a raczej na jej obrzeżach, wypatrywaliśmy zwierząt. Dostrzegłam sarenkę i nosorożca.

I nie mam potrzeby poznawania tajemnic dzikiej przyrody:)

Kathmandu

Kathmandu – stolica  Nepalu.

Centrum muzyczne

Centrum muzyczne, Kathmandu

IMG_4832

Himalaje dają poczucie przestrzeni, ciszy i mocy.

IMG_4789

Piękne widoki wynagradzały trudy codziennego wędrowania. Czasem miałam wrażenie, że złapiemy chmury:) Dosięgnęliśmy wysokości 3500 m.

IMG_4763

Trasy w górach nie są oznaczone. Zdarzały się narysowane na ziemi strzałki. Kojarzyły mi się z rysunkami malowanymi na piasku nad morzem. Dlatego też najczęściej wynajmuje się przewodników. Prowadził nas przyjazny, uważny, pomocny i uśmiechnięty człowiek. Podobnie jak  inni Nepalczycy, którzy nam  towarzyszyli.

,IMG_4425

IMG_4474

IMG_4441

Hotel w Himalajach w Nepalu

Hotel w Himalajach.

Napatrzyłam się na różne miejsca noclegowe nazywane „hotelem”.

Witamy w Hotelu Tarkeyghyan - raju turystów

Witamy w Hotelu Tarkeyghyan – raju turystów

Miło było wypić herbatkę przy stoliku z widokiem na góry:)

Całkiem miły hotel, tylko ta butla z gazem na zewnątzr, za pomocą której ogrzewano wodę, budziła mój niepokój:)

Wysoki standart hotelu, tylko ta butla z gazem na zewnątrz, za pomocą której ogrzewano wodę, budziła mój niepokój:)

Miło było wypić herbatkę przy stoliku z widokiem na góry:)

IMG_4455

IMG_4772

Kolorowe kwiaty

Kwiaty mieniły się kolorami.

Temperatura w dzień wynosiła ok. 25°C, po godzinie 18 szybko spadała do ok. 0-5 stopni. Miejsca noclegowe nie są ogrzewane, ciepły śpiwór jest przydatny. Woda jest często ogrzewana dzięki słonecznym bateriom. Im wyżej w góry, tym trudniej o ciepły prysznic wieczorową porą. Chusteczki nawilżające sprawdziły się w praktyce:)

IMG_4634

Spotykani ludzie dzielili się z nami uśmiechem i życzliwością. Ujmują otwartością i i pogodą ducha.

Mijaliśmy po drodze suszące się pranie.

Mijaliśmy po drodze suszące się pranie.

 

IMG_4454

Górska przygoda okazała się dla mnie dużym wysiłkiem fizycznym (byłam przeziębiona). Z drugiej strony było też romantycznie:) Piękno i harmonia emanowały z natury, nasycały świadomość, podnosiły na duchu.

IMG_4969

 

 

Po podróży czuję się mocniejsza. Umysł rozluźnił się w swoich przyzwyczajeniach:)

Więcej zdjęć z Nepalu >>>

Wzrastanie radości

Dzieci wchłaniają uczucia niczym gąbka…

Przytyłam odrobinę, mam więcej ciała:)

A czy można zmagazynować w sobie więcej wartości, uczuć? Kiedy wzrastają nasze pozytywne cechy?

Czym mamy się karmić, abyśmy mieli więcej odwagi, mocy, pewności, zaufania, zadowolenia, akceptacji, szacunku, empatii, spokoju, miłości?

Czym karmimy innych ludzi? Jakimi myślami, uczuciami ich obdarowujemy? Czy mają szansę w naszym towarzystwie napełnić się radością?

Jeśli wypełnia mnie zmęczenie/złość/irytacja – to daję innym  i pomnażam irytację? A jeśli się szczerze uśmiechamtym samym sieję życzliwość pomagam wzrastać ciepłym uczuciom?:)

Zapach Gran Canarii

Propozycja wyjazdu na Gran Canarię (ok. 6 godzin lotu z Wrocławia) wskoczyła w moje życie w październiku 2011r. (dziękuję M.:) I cierpliwie czekała na realizację do 26 marca 2012r. .

Gran Canaria jest jedną z Wysp Kanaryjskich, należy do Hiszpanii, unosi się blisko płn – zach wybrzeża Afryki.

Piękne zachody słońca nad Oceanem Atlantyckim.

Ciepłe myśli budzi we mnie różnorodność wyspy – klimatyczna i przyrodnicza.

Skaliste wybrzeża wyspy, a wokół ciągnie się autostrada.

Na północy, już na lotnisku w Las Palmas, wita nas rześki powiew wiatru, zachmurzone niebo, czasem krople deszczu.

Niebo się chmurzyło też na południu wyspy.

Na południu jest cieplej, turystów pociągają piaszczyste plaże z wydmami

Wydmy nad oceanem dają okazję do zabawy i turlania się w ciepłym piasku:)

  • Krater i przestrzeń powulkaniczna

Jaskinie

W głębi wyspy – czekają na nas szczyty gór, jaskinie, wspomnienia po wulkanie.

 

 

 

 

 

 

 

Ten zakątek gór oczarował mnie od pierwszego spojrzenia:)

Zupa, która zainspirowała mnie totalnie- całe warzywa na talerzu, pokropione wywarem:)

Odkryłam nowy smak – avokado!


Zapach eukaliptusa unosi się wśród gór i pagórków.

Podobało mi się lekko spowolnione tempo życia, uśmiechnięci, życzliwi ludzie, przyciągające wzrok kolory kwiatów, wysokie fale oceanu.

Najbardziej zaskoczył mnie świeży, kwiatowy, eukaliptusowy  zapach wyspy. Jednym zdaniem o wyspie – pełna uroku i magii:)

I jestem wdzięczna światu  za ludzi, których tam poznałam:)

Więcej zdjęć z wyspy >>>

Kolory Indii

Rzeka Ganges w Rishikesh, 60 -tys. miasteczku w stanie Uttarakhand na północy Indii.

W 1997r.  zafascynowała mnie joga. Była antidotum na zestresowane  chwile,  bezsenne noce przed egzaminami (okres studiów prawniczych). Wraz z jogą pojawiło się zaciekawienie Indiami, filozofią Wschodu. I tak rozpoczęłam swoją przygodę z osobistym rozwojem 🙂

Rytualna kąpiel w Gangesie – powinno się 3-krotnie zanurzyć całe ciało (wraz z głową).

14.09.2011r.  New Delhi powitało mnie upalne,  głośne i zatłoczone.

Wraz ze znajomymi pojechałam poczuć okolice Rishikesh –  nazywanego „miastem świętych” – z powodu wielu ośrodków jogi, nauczycieli przeróżnych ścieżek duchowych.

Wygląda na to, że pielgrzymi też  lubią wygodne obuwie:)

Pielgrzymi  przybywają tam zanurzyć się w rzece Ganges wierząc, że  zmywają grzechy całego swojego życia.

Święte krowy w Rishikesh.

Indie wciągały mnie w swój rytm powoli i niezauważalnie.

Widok ze szczytu drogi mniej uczęszczanej:)

Energia Azji pozwala uwolnić się od rutyny codzienności – to sceneria tak odmienna od tej, w której przebywam na co dzień: upalny klimat z monsunem w tle, kultura, język i zwyczaje mieszkańców,

Arti – wieczorna ceremonia ku czci Gangesu w Rishikesh.

ceremonie w świątyniach ze śpiewem w sanskrycie i malowaniem kropek na czole,

leniwie spacerujące święte krowy (spotkamy je poza wielkimi centrami miast),

smak jedzenia, barwne stroje kobiet,

porywista rzeka Ganges,   urok i siła  Himalajów..

Pielgrzymi przed świątynią w Badrinath.

Mam poczucie, że to kraina spleciona  z różnych religii, nauczycieli duchowych, ogromnych sprzeczności – zauważamy obok siebie zarówno biedę,  jak i przepych bogactwa, i nie do końca potrafię się do tego odnieść.

Indie mogą rozwijać kreatywność (np. w mijaniu aut liczy się odległość w milimetrach), wzrok cieszą niespotykane połączenia kolorów, można poszerzyć swoją  skalę akceptacji – na głośne dźwięki klaksonów przestałam  reagować irytacją dopiero pod koniec pobytu, zniknęła myśl: „Czy naprawdę  konieczne jest tak hałaśliwe opipczanie się?”

Motory są popularne na drogach- też w górach

Uchwycone chwile dotyku wody…

Pobyt  w Indiach to szansa na zanurzenie się w intensywnych uczuciach i doświadczaniach, zobaczenie siebie z innej perspektywy, napełnienie zmysłów inną treścią.

Ta cienka wstążka to droga do Badrinath – bezpiecznie to tam nie było:)

Indie to przestrzeń nieprzewidywalna,  z innym poczuciem czasu.

A ponieważ jest tak zagęszczona – wymaga totalnego zaangażowania,  bycia w Tu i Teraz. I może dlatego tak wciąga i pociąga?:)

Mgła nad Badrinath.


Dopiero ostatniego dnia ubrałam sari (czyli 5 m. bawełny) i całkiem dobrze się w nim czułam:)

Czuję się głęboko wypoczęta.  Coś zwolniło wewnątrz mnie. Nie tylko dzięki medytacjom.

Nasyciłam się kolorami życia:)

Tutaj więcej zdjęć z Indii

Pierwsze chłody po Indiach

Widok w Badrinath - święte miejsce pielgrzymek w Himalajach

W piątek, 07.10.2011r. wróciłam z prawie miesięcznych wakacji w Indiach. To moja druga podróż do kraju intensywnych zapachów, dźwięków, śpiewów, tańców,  kolorów.

W lutym 2002r.  spędziłam 3 tygodnie na południu Indii, czyli minęło już prawie 10 lat od pierwszego zachwytu. Tym razem zobaczyłam północ (Rishikash, Badrinath na wysokości 3133m.), Delhii i  południe  (Bangalore).

Kobiety sprzątające salę medytacyjną (ubrane w sari)

Różnice w odbiorze.

Wtedy miałam ochotę  urlopować się w indyjskim słońcu każdego roku. Teraz pociąga mnie ciepło w różnych okolicach Ziemi:)

Mam wrażenie, że na ulicach jest czyściej i mniej jest żebrzących ludzi.

Teraz intensywne  kolory widoczne w przestrzeni traktowałam naturalnie. W 2002r. byłam nimi zafascynowana i wróciłam do Polski przemieniona:) Od tamtej pory żywe barwy towarzyszą mi na co dzień.

Turyści są dla Indusów prawdziwą atrakcją:) Wyjmowali swój aparat i ze śmiałością prosili nas o wspólne zdjęcia. W  2002r.  najczęściej nastolatkowie  podejmowali taką inicjatywę:)

Autorka z pielgrzymami na wysokości 3 000 m.

Fantastyczny wybór dodatków do ryżu i placka

Zaskoczyła mnie pyszna, różnorodna kuchnia, wcale nie jest tak ostra jak zapamiętałam, a może zmienił mi się smak?:)

I to, że Indusi (tak nazywają się mieszkańcy Indii, hindusi – to wyznawcy hinduizmu) nawiązują intensywny kontakt wzrokowy, najpierw patrzą w oczy, nawet obcej osobie, a dopiero potem omiatają ją wzrokiem:)

Podczas obiadu przy stoliku obok. Indusi często jedzą bezpośrednio z rąk.

Zapamiętałam kobiety z długimi, czarnymi włosami – widziałam dosłownie kilka z krótkimi. Miałam odczucie, że w twarzach mężczyzn jest obecny jakiś rodzaj miękkości.

Policjant z Rishikesh. W przypadku zagubienia się odwozi do miejsca przeznaczenia:)

Pierwsze wrażenia po powrocie.

Wrocław wydał mi się spokojnym, niezatłoczonym miastem, bez korków, za to z pochmurnym niebem.

Nadchodzi powoli zima? Włączyli ogrzewanie w mieszkaniu, na szczęście:) Z apetytem rzuciłam się na pieczywo i masło (tego mi tam brakowało:)

Przeniknięta zimnym powietrzem lepiej zrozumiałam M. (35 -letniego Indusa z Delhi), który pytał każdą z 5 osób z Polski czy zimą wychodzimy na dwór. Bardzo mnie to dopytywanie rozśmieszyło, ale dziś pomyślałam, że gdybym całe swoje życie spędziła w upalnym klimacie, wtedy minusowe temperatury też byłyby dla mnie nie do wyobrażenia:)

ps

dziś 22.10.2011r. a ja wciąż dopisuję zdania do tego wpisu, nagle czuję „błysk” i  wspomnienia stają się żywe: )

Miejsce na nowe rzeczy

image

Niebieska walizka na górze indyjskiej taxi, w drodze zastanawiałam się czy spadnie mi z góry:)

Pakowałam dzisiaj dużą walizkę.

I chciałam, aby zmieściła jak najwięcej rzeczy – bo je lubię, dobrze się w nich czuję. Upychałam więc ile się dało:)

Po pewnym czasie zmieniłam zdanie. Przecież tam, gdzie jadę, ubrania są piękne, wygodne, bajecznie kolorowe, z miękkiej bawełny i w dodatku tanie! Wyjęłam więc co nieco z walizki.

Tym sposobem zrobiłam miejsce na  nowe rzeczy, które z przyjemnością zakupię. Jakie proste i logiczne:) Więc czemu  trudniej nam złapać, poczuć sens funkcjonowania prawa „robienia miejsca na nowe rzeczy” w innych sferach naszego życia – w naszych relacjach, w przyjemnościach i obowiązkach , w spotkaniach,  w  pracy? Można by wpuścić odrobinę świeżego powietrza i dodać lekkości przestrzeni tam, gdzie nas uwiera?:)

A może łatwiej nam upychać przywiązania niż  je wyjmować? Czy jesteśmy przekonani, że kiedy „stare i zużyte” odchodzi, pojawia się miejsce na nowe? Czy naprawdę czujemy i akceptujemy to, że jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana?

Prostota praw świata jest piękna i  wciąż mnie zadziwia:)

Moc empatii

Wyczuwalna energia zrozumienia i troski…

„Nasza naturalna umiejętność współodczuwania dochodzi do głosu gdy przemoc w naszym wnętrzu słabnie”. Ghandi 

Człowiek jako wolna istota  może podejmować świadome wybory. W komunikacji empatycznej to wybór pomiędzy postawą oceniania a postawą empatii i szacunku dla drugiej osoby. Czy może powstać prawdziwa więź z drugim człowiekiem bez empatii, bez szacunku, bez chęci jego poznania?

W komunikacji empatycznej (Porozumienie bez Przemocy) rozumiemy empatię jako obecność i uwagę skierowaną na uczucia i potrzeby drugiego człowieka, naszą intencją jest nawiązanie kontaktu z drugą osobą, wczucie się w nią.

Jeśli  nie uświadomimy sobie jak postrzegamy siebie i innych, to najczęściej oceniamy innych według swoich kategorii. Im bardziej siebie oceniamy, tym bardziej oceniamy, krytykujemy innych ludzi. A im bardziej siebie znamy i rozumiemy, tym łatwiej nam wyobrazić sobie, co się dzieje w drugiej osobie. Jeśli nie odkrywamy dla siebie empatii, trudno ją darować drugiej osobie.

Empatia dla siebie oznacza, że traktuję siebie ze zrozumieniem, pytam siebie:  „Co teraz czuję? Co potrzebuję?”. Odpowiedź na te pytania kieruje uwagę w stronę rozwiązań, celów, rozwoju. I jest to zdecydowanie efektywniejsze niż pogrążanie się w samokrytyce, żalu albo poczuciu winy.

Zrozumienie drugiego człowieka oznacza, że nie oceniam jego doświadczeń (np. „czy to normalne pić szklankę  soku z cytryn z samego rana?”),  nie interpretuję („a może to nowa, zdrowa dieta, o której jeszcze nie słyszałam”), nie porównuję w myślach („w sumie lepiej jeść cytryny niż chrupki, jak to robił to P.”) , nie  zastanawiam  się czy jest to prawdą („ten facet chyba chce sprawić na mnie wrażenie dbającego o swoje zdrowie?”).

Zrozumienie drugiej osoby nie sprawia, że automatycznie sami zaczynamy podzielać jej punkt widzenia. Często ludziom się wydaje, że jeśli kogoś rozumiemy, to musimy się z nim zgadzać, utożsamiać, czyli podpisujemy się pod doświadczeniem drugiej osoby mówiąc „w takich sytuacjach czuję tak samo, też tak mam”. Pomiędzy zrozumieniem niepowtarzalnego świata drugiego człowieka a przyjęciem jego punktu widzenia nie ma znaku równości:)

Rozumiem i jednocześnie akceptuję odmienność, odrębność uczuć i przeżyć drugiego człowieka. To jest jego świat, którym dzieli się ze mną.

Empatyczne słuchanie to wysłuchiwanie drugiego człowieka z uwagą, świadomością, z otwartością, z intencją zrozumienia. Nasze myśli są wyciszone. Nie toczymy wewnętrznego dialogu. Możemy słuchać drugiej osoby tak jak słuchamy pięknej muzyki, a nie jak zawodowy krytyk wyszukujący nutki fałszu.

Słuchanie może stać się praktyką duchową (wspomina o tym m.in.  Eckhart Tolle). Kiedy czujemy, że jesteśmy słuchani, czujemy się widziani. Kiedy czujemy się widziani, odczuwamy połączenie sercami z drugą osobą.

Jeśli empatycznie słuchamy jesteśmy w przestrzeni tu i teraz. Nasza empatia przynosi uzdrowienie, wsparcie dla drugiej osoby, która czuje się widziana, zrozumiana, akceptowana, ważna. Empatia jest gwarancją nawiązania głębokiej więzi z drugą osobą, bo „drugi człowiek nigdy nie zapomni jak czuł się w twojej obecności”. Empatię możemy wyrazić w różny sposób –  w ciszy, poprzez dotyk lub słowa kiedy odzwierciedlamy i wypowiadamy to, co usłyszeliśmy (akcent na uczucia i  potrzeby drugiej osoby).

Empatia to jakość naszej obecności i słuchania.

Empatia a rady >>>

Warsztaty empatycznej komunikacji >>>

 


Wspomnienia z USA

San Francisco, Most Golden Gate. Zrobił na mnie duże wrażenie – uwieczniłam go na wielu zdjęciach, most z dołu, z boku, w części, całości itd:)

Widok z Golden Gate. Za długo nie dało się wpatrywać- w SF wywiało mnie za wszystkie czasy:)

Chińska dzielnica w SF – kolorowo, tłumnie, głosno i różnorodnie. Tylko towary do kupienia te same (przywiozłam pomarańczową kosmetyczkę, tak jakby u nas ich brakowało:))

W parkach można posłuchać muzyki na żywo, zespoły koncertują od najmłodszych lat:) I to jedna z rzeczy, która naprawdę mi się podobała!

San Francisco- z cyklu piękne uliczki:)

Przestrzeń daje poczucie wolności… I te fascynujące odległości do przemierzenia.

Na zielonej trawce w San Diego:)

Wspomnienia z miesięcznego pobytu w USA, czerwiec 2010r.

sila grupy a narodowosc 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Gra w „Moje lepsze”

Intensywne kolory natury. Jak pięknie się uzupełniają się:)

Lubimy angażować się w grę „Moje lepsze” albo jej odmianę „Ja mam rację”. Czasem namiętnie w nie gramy, często nawykowo i nieświadomie, czasem  nawet się w nich zatracamy, uzależniamy, jak to bywa z wszelkimi grami:)
Przekonujemy się nawzajem do własnych, jedynych i najlepszych pomysłów na szczęście, rozwój osobisty, związek, styl życia, spędzanie wolnego czasu, dietę, ulubiony film, itd. Mówimy:
– „Jeśli chcesz odnieść sukces – musisz skończyć studia X w miejscowości Y”.
– „Jeśli mnie lubisz, musisz być po mojej stronie/spędzać ze mną swój wolny czas”.
– „Ta ścieżka duchowa/metoda rozwoju jest najskuteczniejsza i najszybsza – po prostu musisz ją sprawdzić”.

Wydaje się nam, że mamy patent na prawdę, na obiektywne widzenie rzeczywistości. Tylko czy tak jest naprawdę?

Co nam daje wygrana? Miłe uczucie satysfakcji, zadowolenie. Nasze ego jest zachwycone – nawet małe poczucie wyższości łechce nasze „ja”.

A jeśli w życiu nie chodzi o rację? A może ważniejszy od racji jest kontakt z drugim człowiekiem, miłość, zrozumienie, wzajemne dawanie i wymiana, akceptacja, spokój umysłu? A może warto postawić sobie pytanie: „Wolisz mieć rację czy być szczęśliwy?

Uwielbiam zauważać obfitość kolorów świata. Przypominają mi o różnorodności ludzi, postaw, zachowań, preferencji, stylach życia. Zachwycając się barwami przyrody niekoniecznie chcę wybierać tę „najładniejszą”, a potem przekonywać innych ludzi:  „Zrozum wreszcie, że pomarańczowy i żółty są najpiękniejsze na świecie, jak można tego nie widzieć??”.
Od przekonywania do poczucia wyższości i konfliktu jest moim zdaniem  jeden, może dwa kroki.

Szanuję i akceptuję wszystkie odcienie barw, choć niektóre z nich bardziej do mnie przemawiają. Tylko w otoczeniu wybranych kolorów chcę przebywać i upajać się nimi na co dzień:) I jednocześnie cieszę się, że jest takie bogactwo kolorów, ich nasycenie. Dzięki temu mam wybór, sama decyduję, które kolory tworzą mój świat. A pomarańczowy to mój motyw przewodni:)
I podobnie możemy czerpać inspiracje z bogactwa świata, różnorodności ludzi, postaw. Można być ciekawym inności. I wyrażać ją w postawie: „Takie cenię wartości, a jak jest u Ciebie , co Cię porusza?”

Warsztaty empatycznej komunikacji >>>

Czego tak naprawdę chcę?

Marzenia o świętym spokoju na wyspie:)

Jak często zadajemy sobie pytanie „Czego tak naprawdę pragnę w tym życiu?”

Nie chodzi o jednorazowe ustalenie swojej misji, bo może się okazać, że to, co było priorytetem 3 lata temu, dziś już straciło swoją ważność, świeżość. Misja mogła się przeterminować. W końcu zmieniamy się, więc naturalnym jest, że nasze cele też ulegają zmianie.

Jeśli mamy świadomość co jest dla nas ważne w różnych obszarach życia, co nas porusza, co czujemy – tym samym nasza wewnętrzna motywacja dochodzi do głosu.

Jeśli wiemy w jakie wierzymy wartości, łatwiej nam podejmować decyzje w tym świecie nieograniczonych możliwości.

Umieszczenie w naszym umyśle i sercu pytania „Czego tak naprawdę chcę od życia?” stopniowo uruchamia proces realizacji tego, za czym tęsknimy.

Bez nieustannego zadawania pytań, bez szczerych na nie odpowiedzi – nie poznamy siebie.  Jeśli nie znamy siebie, jeśli nie wiemy, czego chcemy – nie możemy być autentyczni.

Jeśli nie jesteśmy w pełni sobą, to kim jesteśmy? Jaką rolę gramy? Może jednak warto być głównym aktorem w swoim życiu?

Praca z Listą potrzeb (jedno z narzędzi Komunikacji empatycznej) może nas wesprzeć w poznaniu siebie, ustalaniu swoich wartości i celów, nie tylko w okresie Noworocznym.

Notatka „Odkrywanie potrzeb” >>>

Lista potrzeb

Warsztaty empatycznej komunikacji >>>

Uwaga – żywy las!

imageNadmorski las. Jadę rowerem i myślę- ależ mało osób mijam po drodze. Wszyscy na plaży? Po pewnym czasie zauważam dużą tabliczkę- UWAGA KLESZCZE! Z dobitnym wizerunkiem, żeby nie było wątpliwości. I automatycznie przechodzi mi ochota na leśne ścieżki, bo wszędzie widzę oczami wyobraźni te małe intruzy spadające z drzew:)
Na szczęście rowerowa przyjemność zwycięża i spokojnie jadę dalej.

A może konsekwentnie powinny zostać umieszczone inne tabliczki ostrzegawcze np. uwaga żmije, uwaga – duże i małe mrówki, uwaga – pająki wszędobylskie.
Uwaga:  realne zagrożenia – wejście do lasu na własną odpowiedzialność!

I sprawdzilibyśmy siłę wyobraźni człowieka.
Pewnie odstraszyłaby 90% śmiałków:))

Morskie fale

image

image

Morze przypomina mi o wyborach jakie podejmujemy w naszym życiu.

Możemy wchodzić w morskie fale, raz dalej, raz głębiej się zanurzać.
Możemy też usiąść na ciepłym piasku, wsłuchiwać się w szum morza, obserwować jak inni radzą sobie z falami- życiowymi wyzwaniami.

Jednak jeśli całe życie spędzimy na bezpiecznej plaży, to bez podejmowania wyzwań i ryzyka, ominie nas wiele przyjemności związanych z pływaniem, dotykiem wody. Nie zmierzymy się z siłą przypływów i odpływów.
Nie do końca poznamy siebie i nie rozpoznamy swoich możliwości.

Na piaszczystej plaży czas również upływa przyjemnie -można się opalać, czytać, spacerować, biegać.

Jednak czym innym jest zanurzanie się na 100% w falach morza:). To są zdecydowanie inne doświadczenia. Jaką decyzję podejmujemy?

Bogactwo życia i możliwość podejmowania różnych wyborów wciąż mnie zadziwia.

Tymczasem wciąż siedzę na piasku i spokojnie kontempluję:)

Uwielbiam takie chwile…

NVC, czyli o Empatycznej Komunikacji

Uwielbiam przestrzeń - zarówno w górach, jak i w komunikacji empatycznej:)


„Poza pojęciami czynienia

tego, co właściwe

i tego, co niewłaściwe,

istnieje przestrzeń.

Tam się spotkamy”.

Rumi

Właściwie od początku naszego życia uczymy się  porozumiewać: rodzina, przyjaciele, edukacja,  praca wywierają na nas wpływ (bardziej lub mniej zauważalny) i często  nieświadomie powtarzamy pewne wzorce komunikacji.

Poznajemy co jest normalne, a co już nie mieści się w standardach. Mamy nie tylko standardy zachowania, ale też np. standardy szczerości, ekspresji siebie, „bycia miłym”:).

W naszych głowach toczą się dialogi co jest dobre, a co złe.  A potem wyrażamy te myśli np.: „to jest piękne, a to brzydkie”, „normalny człowiek powinien to i to”, „chłopaki nigdy nie płaczą”,  itd.

A gdybyśmy potrafili „zawiesić” te oceny? Jakich słów byśmy wtedy używali? Jak wyglądałyby nasze kontakty z innymi ludźmi?

Umiejętność oceny zachowań, interpretacji, wnioskowania są wysoce pożądanymi cechami człowieka, nie tylko w zawodach  prawniczych. Tyle tylko, że my na co dzień wchodzimy w rolę gorliwego sędziego, który bez wahania wyrokuje  „dobry, zły, to (ta, ten) nadaje się do poprawki ”. Mamy tyle zapału i chęci do oceniania, mimo że  nikt nam nie płaci wynagrodzenia sędziego:) A przy tym osądzamy według własnych norm, przekonań, łatwo nadając etykietki („jaka z niej bałaganiara”, „ależ on marudny”, „młody i arogancki” itp.). Po prostu wiemy, co z drugim człowiekiem jest nie w porządku i co chcielibyśmy w nim zmienić, abyśmy się lepiej poczuli.

I w którymś momencie, prawie niezauważalnie,  możemy utracić ciekawość poznawania inności. Tym samym zapominamy o różnorodności świata. I prawie ludzi do własnych wyborów, przekonań. Bo kto powiedział, że kolor biały jest piękny, a czarny  już mniej?

Wystarczy przyjrzeć się naturze i jej obfitości przejawów życia. Przyrodę łatwiej nam podziwiać i bezwarunkowo akceptować:)

Komunikacja empatyczna właściwie nie tworzy niczego nowego, przypomina nam o zachowaniu człowieczeństwa w naszych kontaktach z innymi ludźmi. A co ważne- daje konkretne narzędzia, które służą nawiązaniu, pogłębieniu relacji zarówno ze sobą, jak  i z innymi ludźmi.

Zrobiła na mnie ogromne wrażenie ponieważ w jednej metodzie- nazwanej przez Marshalla Rosenberga Prozumieniem bez przemocy  (Nonviolent Communication) – odnalazłam wiele zasad, które już wcześniej były mi bliskie. To tak, jakbym zebrała w jedną całość rzeczy istotne, niezbędne w porozumiewaniu się.

Metoda 4 kroków >>>

I wreszcie mam poczucie, że słowa, których używam nadążają za moim wewnętrznym rozwojem, intencją, autentycznie mnie wyrażają i zbliżają do ludzi.

Warsztaty „Empatia i odwaga w komunikacji” >>>



Pytania i odpowiedzi

Odpoczynek dla oczu, czyli piękno Norwegii:)

 

W ciszy zieleni i wody łatwiej znaleźć własne odpowiedzi.

Wszystkie odpowiedzi są już wewnątrz nas.

Zdarza nam się, że dokładnie wiemy, która jest godzina i właściwie spoglądamy na zegarek tylko, aby potwierdzić nasze wrażenie. Po prostu czujemy to na 100%. Nie ma wahania, wątpliwości, oczekiwania, że ktoś wie lepiej od nas albo nam doradzi i podpowie, którą godzinę wskazuje nasz zegarek:)

Warto zapamiętywać te chwile olśnień, przebłysków (nawet jeśli nazywamy je drobiazgami), abyśmy mieli odniesienie i potrafili również w innych tematach rozpoznać stan wewnętrznej pewności i zaufania do siebie. Ćwiczymy w ten sposób odczuwanie, a nie tylko intelektualne rozumienie.

Podobnie jest z pytaniami, na które szukamy odpowiedzi.
Wystarczy naprawdę dotrzeć do siebie.  Zaufać swojej mądrości i intuicji.

I wtedy odpowiedzi spontanicznie się pojawiają.

Czas na wdzięczność

Uczucie wdzięczności. Czym jest dla ciebie? Emocją czasem doświadczaną? Czy też ważną i nieodłączną częścią życia?

Rozwój osobisty możliwy jest poprzez  różne ścieżki, techniki pomagające nam osiągnąć harmonię ze sobą i światem. Jedną z najskuteczniejszych metod zmiany sposobu myślenia jest odczuwanie wdzięczności.

Każdy z nas doświadczył tego uczucia przepełniającego serce w chwilach największego szczęścia, wzruszenia. Pamiętamy wówczas, aby podziękować Bogu za przywrócone zdrowie, za piękno przyrody kojącej nasze burzliwe emocje, rodzicom za wsparcie, partnerowi za miłość.  Jednak w codziennym życiu wypowiadamy słowo „dziękuję” z mniejszym natężeniem emocjonalnym. Jeśli w ogóle pamiętamy… A same słowa niewiele znaczą jeśli nie pochodzą z głębi naszej istoty.

Pamiętam, że będąc dzieckiem zastanawiała mnie logika Biblii podkreślającej, że  ”ci, co mają będą mieli jeszcze więcej”, która była tak różna od bliskiej mi interpretacji „Robinhoodowskiej” sprawiedliwości. Nie wiedziałam, że chodzi tu o uczucie wdzięczności. Jeśli szczerze dziękujemy za to, co już posiadamy,  tym samym przyciągamy do swego życia jeszcze więcej dobra.

Dla niektórych ludzi naturalną rzeczą jest doznawanie głębokiego uczucia wdzięczności za wszelkie dary życia. Kiedy zauważamy i doceniamy liczne błogosławieństwa wszechświata, które do nas przychodzą, tym samym nie mamy już miejsca na uczucie depresji i przygnębienia. Umysł automatycznie przestawia się na wyższą częstotliwość.

Rozpocznij nowy poranek od uczucia wdzięczności za dar życia, za obecność  bliskich osób. Poczuj to uczucie całym sobą, na 100 procent, a nie tylko jako przelotną myśl, nowe ćwiczenie wykonywane niejako z obowiązku. Pomyśl o tym, za co możesz być wdzięczny. Na pewno znajdziesz mnóstwo rzeczy.

W ciągu dnia zauważaj i doceniaj wszelkie pozytywne drobiazgi: uśmiech dziecka, dzień dobry usłyszane od sąsiada, życzliwość kolegi z pracy, telefon od przyjaciela, ciepłe spojrzenia przechodnia, piękno kwiatów, mruczenie kota na kolanach, czas, który poświęcają ci inni ludzie, uścisk bliskiej osoby. Bądź świadomy miłych niespodzianek losu.

I wypowiadaj setki razy, nie tylko w myślach, magiczne słowo „dziękuję”!

Pamiętaj, aby obudzić w sobie to uczucie każdego dnia. Niech stanie się twoim cennym rytuałem, sposobem życia. Kiedy czujesz się błogosławiony uruchamiasz do życia pełnię swojej istoty. Trwale zmieniasz postrzeganie świata. Swobodnie czerpiesz radość i siłę ze swojego wnętrza.

Artykuł został opublikowany w miesięczniku Elixir nr 4/2008.

www.elixir.cc.pl (więcej…)

Siła grupy a narodowość?

Przeczytałam ostatnio wypowiedź pewnego profesora, że my, Polacy, musimy nauczyć się lepszej pracy zespołowej, jeśli chcemy osiągać sukcesy i rozwijać się jako naród. Pewnie to zdanie nie zatrzymałoby się na dłużej w mojej świadomości, gdyby nie możliwość obserwacji na żywo współpracy Amerykanów. W czerwcu 2010 r. spędziłam 9 dni w USA, podnosząc swoje umiejętności w komunikacji na treningu „Porozumienie bez Przemocy” (Nonviolent communication), prowadzonym m.in. przez twórcę metody dr Marshalla B. Rosenberga. Tym, co zrobiło na mnie szczególne wrażenie, to efektywna i przyjemna współpraca Amerykanów.

To było niezwykle inspirujące przeżycie – móc doświadczyć, jak doskonale może funkcjonować grupa ludzi, w jaki sposób przejawiał się w niej duch zespołu.

Współpraca przebiegała tak naturalnie, że aż niezauważalnie. I co ciekawe, Amerykanie nie do końca rozumieli mój zachwyt nad ich pracą zespołową, nad  tym, jak działała grupa, jak troszczyła się o poszczególnych członków, jak wspierała ich w otwartości i działaniu. Zadaniem naszej grupy nie było dokonanie wielkich wyczynów. Chodziło m.in. o zorganizowanie się w kilkuosobowych podgrupach, wymyślenie terminów wspólnego ćwiczenia, programu, który miał zostać przedstawiony na forum całej grupy (około 50 osób).

Jednakże pamiętam, że podobne zadania wykonywane w polskich grupach pociągały za sobą duże emocje. Kiedy w zbliżonych warunkach nawiązywaliśmy pierwszy kontakt – spotykali się ludzie, którzy się wcześniej nie znali, z różnych środowisk, w różnym wieku, a głównym motywem, jaki ich łączył, była chęć pracy nad swoim osobistym rozwojem, to współpraca na ogół wiązała się z emocjami i komplikacjami. Najpierw nie było lidera (trudno było go wyłonić). Potem lider zachęcony przez wspierające go osoby przedstawiał swój program działania, po czym automatycznie rodził się drugi pomysł. Lider nr 2 wchodził na scenę (miał swoich głośnych zwolenników). Wtedy cała grupa miała dokonać wyboru – co robimy dalej? Czyj pomysł realizujemy? I tak na dyskusjach, polemice, sporach mijał nasz cenny czas na samorozwój.

Na szczęście, na koniec zawsze dochodziliśmy do porozumienia, przedstawialiśmy program, nawet go realizowaliśmy z dużym sukcesem. Tak jakby dla wykonania zadania nieodzowna, wręcz konieczna była spontaniczność, emocje, polemika, konflikt, przeciwstawne podgrupy i nuta chaosu. I koniecznie duże różnice poglądów, nawet w prostych sprawach, pojawiające się jakby na zawołanie.

Natomiast Amerykanie potrafili się błyskawicznie zjednoczyć, wspierać z zapałem lidera, iść bez wątpliwości do celu. A przy tym, w przeważającej większości, niezmiernie cenili wartość grupy jako „grupy” – osobnego bytu, dla którego są gotowi wiele zrobić, poświęcić swój indywidualny interes. Grupę łączyło poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: co mogę zrobić? Jak mogę przyczynić się do wzrostu grupy? Jaki wkład mogę wnieść? Jak mogę być bardziej użyteczny?

Mam wrażenie, że taka postawa rzadziej występuje wśród Polaków. Nawykowo wchodzimy w dyskusje, walkę na coraz oryginalniejsze argumenty. Grupa jest zbiorem niezależnych jednostek, które z niechęcią rezygnują ze swojej indywidualnej wolności na rzecz dobra ogółu. Obserwowanie Amerykanów było dla mnie zjawiskowym zdarzeniem. Do tej pory nie za bardzo wyobrażałam sobie, że można w tak realny sposób budować siłę grupy.Tym samym sprawdza się przysłowie, że podróże kształcą i poszerzają wyobraźnię!

Artykuł opublikowany we wrześniu 2010r. na stronie:

www.psychologiawbiznesie.pl

Jak świętujemy życie?

Jak świętujemy życie?

Święta, święta i po świętach?

Znamy te słowa, wymawiane  z lekkim smutkiem albo ulgą pod koniec świąt:) A poza oficjalnymi, religijnymi świętami, urodzinami, rocznicami czy przeznaczamy czas na uczczenie czegoś ważnego,  albo małego, a może całkiem zwyczajnego?

Jak często cieszymy się z obfitości życia?

Wystarczy przecież kilka chwil, aby uczcić to,  za co jesteśmy wdzięczni w naszym życiu. Nie musimy czekać do najbliższych świąt czy wakacji:) Dzisiaj też można w pełni uroczyście celebrować dzień.

Dla mnie sam fakt nadejścia wiosny i czasu soczystej zieleni – jest piękną możliwością świętowania na świeżym powietrzu. Lubię też świętować w towarzystwie innych osób- kiedy jest dużo śmiechu:)

Możemy się też zastanowić jakie strategie stosujemy, aby świętować,  co jeszcze innego móglibyśmy zrobić, aby docenić czas i życie?

A jak jest u Ciebie?:)

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: