Empatyczna komunikacja. Rozwój osobisty. Refleksje. Dziękuję, że tu jesteś:)

Archive for the ‘Uncategorized’ Category

„Bez cukru, proszę”

Sięgnęłam do książki „Bez cukru, proszę”.¹ Miałam nadzieję, że znajdę w niej prawdziwe historie, uczucia, refleksje i inspirację. I nie myliłam się. Kasia Miller (psycholog, terapeutka) opowiada o swoim życiu, a jest przy tym niezwykle szczera i bezpośrednia. Za to ją cenię i lubię, choć nie zawsze zgadzam się z jej opiniami.

Kilka jej myśli:

Człowieka leczy tylko prawda o nim samym! Gdy człowiek przyzna się wobec innych do swojej małości, to wszyscy go polubią. Ponieważ zaczynają czuć, że przy takim człowieku nie muszą nikogo udawać, nie muszą stawać na rzęsach. (…) Jakie to uwalniające i cudowne uczucie nie musieć tego robić.

Powinno zginąć z języka zdanie: „nie jesteś idealna” ponieważ nie ma idealnych ludzi i nie będzie, bo nie ma po co. Ideał został wymyślony, nie funkcjonuje w rzeczywistości.

Nie dawajmy sobie wmawiać, że bez zakochania nasz świat i życie się kończą, że prawdziwe życie kobiety zacznie się dopiero wtedy, gdy pojawi się książe na białym koniu i nas uratuje. Z czego miałby cię ratować? Z twojego życia cię ratuje?

Psujemy facetów, bo przedkładamy ich potrzeby nad swoje, usługujemy, nie mamy swojego życia, nie mówimy „nie”. Facet przy kobietach „służących” nie rozwija się, nie mądrzeje i czuje, że stoi w miejscu.

Ludzie żyją na ćwierć gwizdka i później się dziwią, że jest im nudno, pusto i nieciekawie. Ludzie żyją głównie by zachować, to co jest, a nie stworzyć coś nowego. A ja zawsze chciałam tworzyć coś nowego.

Wśród tematów poruszonych znajdziemy m.in. o kobiecości, związkach, miłości, przyjaźniach, pieniądzach, o chęci tworzenia, starości. Polecam gorąco, świetnie się czyta, są momenty i wzruszające i śmieszne.

¹ „Bez cukru, proszę”, z  Katarzyną Miller rozmawia Danuta Kondratowicz, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków 2015

Reklamy

Inspiracje jogowe

Przeglądałam ostatnio angielski miesięcznik psychologiczny. Zwróciłam uwagę na list czytelniczki proszącej o radę. Matka trójki małych dzieci zarabia na utrzymanie rodziny, a mąż w domu zajmuje się dziećmi (tak wspólnie zdecydowali). Kobietę irytuje, że kiedy wraca z pracy dom jest nie ogarnięty, a przy tym finansowo ledwo dają sobie radę. I co można zmienić?

Odpowiedź zawierała kilka punków, m.in. aby nie grała z mężem w grę: „Kto miał dzisiaj najgorszy dzień”, a zamiat tego, żeby postarali się nawiązać ze sobą kontakt. Pozytywnie zaskoczyła mnie ostatnia część porady. Pani psycholog poleciła im obojgu uprawianie jogi i medytacji, także mindfulenss, ponieważ kiedy mamy zrelaksowane ciało i umysł,  mamy większy dystans do problemów. Jogę znam od 15 lat, ale przyznaję, poczułam się zainspirowana do ćwiczeń. Czasem zapominamy o rzeczach, które są nam dobrze znane:)

IMG_0702

Gdybym zaczynała pisać notatki 15 lat temu, zajmowałabym się głównie dobrodziejstwami jogi, świadomego oddychania i medytacji. Po latach moja euforia z odkrycia jogi wyciszyła się, ale nie wygasła. Bardzo doceniam jej narzędzia i to, że miałam czas na ich zgłębianie zanim synek pojawił się w naszym życiu. Z nowym rokiem, nowe siły, więc wracam do dyscypliny w praktyce. Powoli znajduję na to czas i przestrzeń. 

Joga jest skutecznym sposobem na podniesienie energii, utrzymanie spokoju umysłu i zatrzymanie się w chwili obecnej.  Medytacja działa jak prysznic dla ciała i umysłu, zmywający zmęczenie i negatywne emocje, które się do nas przyczepiły:)

Galeria

Święta 2015

Życzę Wam Moi Drodzy ciepła w sercu na ten czas. Nieoceniania siebie, nieosądzania innych ludzi. Bez krytyki łatwiej nam być blisko tych, których kochamy.
I dobrego Nowego 2016 Roku.
image

Lubię wiosnę

unnamedKażdego roku cieszę się kiedy nadchodzi wiosna. Wypatruję ją i witam z utęsknieniem jak najlepszego przyjaciela. Przynosi mi ciepło słońca. Ulga rozsiada się w sercu: na szczęście pory roku też się zmieniają.

Wiosna jest jak nadzieja – podnosi nas na duchu. Zmywa zmęczenie. Ponownie rozpala ogień radości i działania.

I tego nam wczesną wiosną życzę: nadziei w sercu, poczucia, że nasze życie ma sens; że rozwiązania naszych spraw znajdują się,  a przyszłość ma dla nas miłe niespodzianki🙂

Czas pędzi

Przestrzeń czasu

Przestrzeń czasu

Złapałam się na myśleniu o czasie. Zanim pomyślałam – on już znikał. I to nieustanne uciekanie stresowało mnie. Powtarzałam z żalem i rozczarowaniem: „Ach, nie mam czasu” albo „Za szybko ten czas płynie”.

A właściwie co jest „złego” w tym, że czas płynie? Niech sobie nawet śmiało pędzi. Po co mi marnować energię na ocenianiu jego natury? Do czego prowadzi gonienie czasu?

Skupię się na tym – jak mogę się z nim zaprzyjaźnić. I z takim nastawieniem wchodzę w Nowy 2015 Rok:)

A jakie emocje w Tobie porusza czas?

Uśmiechanie się na ulicy

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Uśmiechacie się do nieznajomych na ulicy, choćby od czasu do czasu?:)

We Wrocławiu lubilam rozsyłać uśmiechy jeżdżąc na rowerze. Miałam większą śmiałość, bo uśmiechałam się i zaraz znikałam:)

Bardzo lubię te uśmiechy tutaj w Anglii. Mijamy się na wsi, w parkach mówiąc „Hello” albo tylko uśmiechając się. Nawet z rowerzystami wymieniam życzliwe spojrzenia. Czy stoi za takim zachowaniem potrzeba kontaktu?

Ostatnio we Wrocławiu siedząc w aucie zauważyłam, jak mija nas na rowerze chłopak w wieku studenckim. Uśmiechnęłam się automatycznie. I wciąż pamiętam jego z lekka wystraszony, zdziwiony wzrok: „Czy my się znamy?” A mnie chodziło tylko o uśmiech:)

Wiara w siebie

IMG_2484

Indie

Dwie rzeczy dają duszy największą siłę: wierność prawdzie i wiara w siebie.

Seneka

Do spełniania planów, marzeń konieczna jest wiara we własne siły. Zauważyłam, że kiedy znika ostatni cień wątpliwości – szansa na realizację pragnienia przybiega do mnie w podskokach:)

To nie tylko kwestia przekonania, że potrafię. To poczucie, że mogę i chcę to zrobić /być taką osobą.

Do wiary w swoje możliwości przytula się się moc i pewność siebie. Wiara w siebie przynosi nam spokój, skupienie, motywuje do działania i podejmowania wyzwań.

A więc wierzmy w siebie:)

Zapomnij o etykietce „dobro”, „zło”

IMG_1215Co oznacza stwierdzenie „Nie przejmuję się tym, co się dzieje”? Jestem wtedy zestrojony z tym, co się dzieje – z jedyną chwilą, jaka kiedykolwiek istnieje; bez wewnętrznego sprzeciwu. Nie przypisuję temu w myślach etykietki czegoś „dobrego” lub „złego”, ale pozwalam temu istnieć. Podejmuję jednocześnie działania, aby coś zmienić w swoim życiu. Moje czyny mają moc ponieważ jestem wewnętrznie zestrojony z chwilą teraźniejszą. Takie odejście od pojęcia „dobro”, „zło” proponuje E. Tolle¹.

Natomiast w komunikacji empatycznej zmieniamy sposób myślenia. Porzucamy myślenie o tym, co jest złe, co jest dobre, a kto jest winny i kogo należy ukarać. Nasza uwaga zostaje przeniesiona na pytania: Jak się czuję? Czy dana sytuacja zaspokaja moje potrzeby? 

To zasadnicza zmiana stanu świadomości. Na przykład: Ania nie odpisuje na mojego maila od 2 tygodni. Standardowo może pojawić się krytyka: „Mogłaby odpisać i podziękować chociaż za pozdrowienia”. Mogę też siebie krytykować: „Nikt mnie nie lubi/Na pewno ma ciekawsze zajęcia niż odpisywanie na twoje maile”. I w takim krytyczno- oskarżycielskim myśleniu mogę długo pozostać. A z energii krytyki/oskarżania raczej nie zbuduję przyjaznej relacji.

Krytyka przychodzi niemal automatycznie, jako bagaż kulturowy/wychowawczy. W komunikacji empatycznej badam co się ze mną dzieje. Co czuję? Złość, rozczarowanie, smutek. Jakie potrzeby nie zostały zaspokojone? Czy jest to potrzeba kontaktu, wzajemności, przyjaźni?

A kiedy już nawiążę kontakt ze sobą (wiem co czuję i potrzebuję) – szukam rozwiązania sytuacji. Mogę np. „zawiesić” znajomość z koleżanką. Mogę napisać maila, że czuję się nieswojo z tym milczeniem i zastanawiam się nad jego przyczyną,  itp. Skupienie na uczuciach oraz potrzebach daje energię nam do działania, pogłębia kontakt z drugim człowiekiem. 

 ¹ Na podstawie książki: Eckhart Tolle „Nowa Ziemia. Przebudzenie świadomości sensu życia”, Wydawnictwo Medium 2008.

O krytyce

IMG_4607

Zrozumienie następuje wtedy kiedy umysł obserwuje w ciszy. Widok z Nepalu.

Możemy zadać sobie pytanie: dlaczego krytykujemy? Czy robimy to, aby zrozumieć czy też jest to proces dręczenia? Czy krytykując mogę cię zrozumieć?

Czy zrozumienie jest efektem osądu? Jeśli chcę zrozumieć, jeśli chcę głęboko pojąć znaczenie związku z tobą, to czy zaczynam cię krytykować? Czy też obserwuję go w ciszy- bez forsowania swoich opinii, krytyki, osądów, potępiania. Czy dzięki krytyce zrozumienie związku jest głębsze? Nie ma znaczenia czy krytyka jest konstruktywna czy destrukcyjna. Pytanie brzmi: „Jaki stan umysłu i serca jest konieczny, aby zrozumieć związek?”

W jaki sposób rozumiesz swoje dziecko? Obserwujesz, jak się bawi, przyglądasz się jego nastrojom. Nie mówisz, że powinien być taki i owaki. Jesteś świadomy, czujnie obserwujesz. Większość z nas krytykuje, po to, aby się wtrącać, kształtować. To daje pewną przyjemność – jesteś szefem, czujesz w tym siłę. Umysł uważny pojawia się gdy naprawdę pragniemy coś zrozumieć i jesteśmy niezmiernie tym zainteresowani.

Gran Canaria

Gran Canaria.

Podobnie z krytyką siebie. Potępianie, krytykowanie, usprawiedliwianie siebie – czy to przyniesie nam zrozumienie? Odsłonięcie siebie dokonuje się poprzez stałą tego świadomość. Zrozumienie następuje gdy umysł obserwuje w ciszy. Wówczas w naszym związku czujemy prawdziwe uczucie, bliskość.

Korzystałam z książki J. Krishnamurti „Pierwsza i ostania wolność”, Wydawnictwo KOS, 2011.

Na Święta i Nowy 2014 Rok

IMG_1176Na Święta i Nowy Rok 2014

życzę wszystkim odwiedzającym Notatki

ciepła w sercu,

radości i poruszenia duszy

i niegasnącej nadziei.

Niech nadchodzący rok przyniesie Wam spełnienie, uśmiech, zadowolenie i ciepło miłości:)

Wszystkiego dobrego!

Jak utraciłam zaufanie do linii Wizz Air

IMG_4529

Przestrzeń i cisza Nepalu

To już rok minął od pamiętnej podróży do Nepalu. Wraz z koleżanką zakupiłam lot na 20.10.2012r. liniami Ryanair, aby dostać się z Wrocławia do Londynu. Niestety po godz. 22.00 odwołano go z powodu mgły. Totalny chaos na lotnisku. Po namyśle kupiłyśmy bilet do Londynu Luton liniami Wizz Air -lot nr W6 1801 w dniu 21.10.2012r. o godz. 6:10.  Liczyłyśmy na to, że do południa mgła zniknie, a samolot poleci bez przeszkód. I faktycznie od godz. 11.00 nie było już po niej śladu. O godzinie 10.30 obserwowałyśmy jak startuje samolot linii Ryanair do Londynu St. Niestety nasz lot został około godz. 12.00 odwołany. Oficjalna wersja – złe warunki pogodowe. Jestem przekonana, że poranna mgła nie była powodem odwołania lotu. W kasie biletowej uzyskałam informację, że już o godz. 9.45 przyszła depesza od linii Wizz Air mówiąca o przekierowaniu tego lotu. Nasz samolot po godz. 12 odleciał do Paryża zamiast do Londynu Luton!

Pisałam skargę do linii Wizz Air oraz Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Po roku przyszła decyzja z ULC, że linie słusznie odwołały lot z powodu mgły. Nikt tu nie badał kluczowego zarzutu – godziny odwołania lotu i że po godz. 10.30 lotnisko było czynne, a nasz samolot przekierowano do Paryża. Przewoźnik mógł również zorganizować do południa transport na czynne katowickie lotnisko.

Odwołany lot to opóźnienia i duże, dodatkowe koszty podróży, niewyobrażalny stres. To utracenie zaufania do Wizz Air. To koniec etapu mojej pewnego rodzaju naiwności, że jak się umawiamy i płacimy, to druga strona robi wszystko, co tylko możliwe, aby dotrzymać zobowiązania. Skutek był taki, że nie dostałam się na czas do Londynu, skąd 21.10.12r. o godz. 21.30 miałam zakupiony bilet do Nepalu. Moi znajomi odlecieli. Ale czekał na mnie Andrew. Wciąż pamiętam jego słowa: „Nie odlecę bez ciebie”.  W Himalaje dotarliśmy kilka dni później.

Wydarzenie to uświadomiło mi, że najlepiej jest planować podróż jedną linią lotniczą. Tanie linie lotnicze sprawdzają się tylko w normalnych warunkach. W sytuacji kryzysu trudno nawet znaleźć osobę, która udzieli informacji. Do tej pory nie korzystam z usług Wizz Air.

Z rzeczy pozytywnych – wyjazd do Nepalu i trekking w Himalajach był niesamowitą przygodą:) I umocnieniem naszej relacji.

Nałóg oglądania telewizji

Od wielu lat niewiele oglądam telewizji. Nie pociąga mnie to medium. Przeszkadzają mi głośne reklamy i brak wartościowych programów. Odbiornik (jeśli już w ogóle go mam)  na co dzień przykryty jest pięknym szalem i głównie służy do oglądania nagranych filmów.

Treść niektórych programów może uniemożliwiać hipnotyczny i otępiający wpływ telewizji.

Treść niektórych programów może uniemożliwiać hipnotyczny i otępiający wpływ telewizji.

Przeciętny Amerykanin, zanim skończy sześćdziesiątkę, spędza przed ekranem piętnaście lat. Eckhart Tolle pisze, że im dłużej przedmiotem naszej koncentracji jest odbiornik, tym bardziej nasze myślenie zanika. Oglądający zapomina na chwilę o swoich problemach, a to relaksuje. Umysł nie wytwarza własnych myśli, ale łączy się z procem myślenia obecnym w programie telewizyjnym, z telewizyjną wersją umysłu zbiorowego. Absorbują go myśli i obrazy płynące z telewizora. Wywołuje to w nim bierny stan nieświadomości, dlatego telewizja może służyć do manipulowania opinią publiczną.

Telewizja może silnie uzależniać ludzi. Podobnie jak alkohol i nakotyki odciąża od myślenia, otępia, a ceną jest utrata świadomości. Ukrytym motywem telewizji jest uśpienie odbiorców. Częste i długie oglądanie telewizji odbiera energię i powoduje bierność.

Dlatego warto wybierać konkretne programy, a oglądając je zwracać uwagę od czasu do czasu na oddech, w czasie reklam wyciszać fonię i nie zasypiać przy włączonym odbiorniku.

Korzystałam z książki:

Eckhart Tolle „Nowa Ziemia. Przebudzenie świadomości sensu życia”, Wydawnictwo Medium 2008.

Gibran o małżeństwie

Nea Zealand„Urodziliście się razem i razem będziecie na zawsze.
Będziecie razem, kiedy białe skrzydła śmierci rozproszą wasze dni.
O, tak, będziecie razem nawet w cichej pamięci Boga.

Lecz niech będzie przestrzeń w waszej wspólnocie.
I niech wiatry z niebios tańczą między wami.

Kochajcie się wzajemnie, lecz nie róbcie z miłości okowów.
Raczej niech będzie ruchome morze między brzegami waszych dusz.
Napełniajcie nawzajem swoje naczynia, lecz nie pijcie z jednego tylko.
Dzielcie się swym chlebem, lecz nie jedzcie z tego samego bochna.

Śpiewajcie i tańczcie razem; bądźcie radośni; lecz pozwólcie jedno drugiemu na samotność,
Tak jak struny lutni są samotne, choć drżą tą samą muzyką.

Oddawajcie sobie serca, lecz nie we wzajemną władzę.
Albowiem tylko ręka życia może zapanować nad waszymi sercami.
I stójcie obok siebie, lecz niezbyt blisko siebie:
Albowiem kolumny świątyni stoją oddzielnie,
A dąb i cyprys nie rosną jeden w cieniu drugiego”.

Khalil Gibran

„You were born together, and together you shall be forevermore.
You shall be together when the white wings of death scatter your days.
Ay, you shall be together even in the silent memory of God.
But let there be spaces in your togetherness,
And let the winds of the heavens dance between you.

Love one another, but make not a bond of love:
Let it rather be a moving sea between the shores of your souls.
Fill each other’s cup but drink not from one cup.
Give one another of your bread but eat not from the same loaf
Sing and dance together and be joyous, but let each one of you be alone,
Even as the strings of a lute are alone though they quiver with the same music.

Give your hearts, but not into each other’s keeping.
For only the hand of Life can contain your hearts.
And stand together yet not too near together:
For the pillars of the temple stand apart,
And the oak tree and the cypress grow not in each other’s shadow”.

Khalil Gibran

Pocztówki z Kiwi

Ptak Kiiw

Pocztówka z Kiwi

21 marca 2013r. wysłałam pocztówki z Nowej Zelandii do Polski. Podróżowały prawie dwa i pół miesiąca w przestrzeni pozdrowień i życzeń. Gdzie spędziły ten czas? Chciałam nawet interweniować, pisać zapytania do tamtejszych urzędów pocztowych. Właściwie straciłam już nadzieję, że kiedykolwiek przybędą do miejsca przeznaczenia. A jednak dotarły do adresatów! Jakże mi miło i radośnie. Jakaś ulga i poczucie sensu dotknęły mnie z intensywnością światła.

Może niektóre rzeczy w naszym życiu potrzebują więcej czasu na realizację niż nam się wydaje? Może uczymy się cierpliwości i wytrwałości? W każdym razie nigdy nie traćmy nadziei:)

Dwa i pół tygodnia w Nowej Zelandii / Two and a Half Weeks in New Zealand

IMG_0827

Od dawna miałam przeczucie, że pewnego dnia zobaczę Nową Zelandię. Wystartowaliśmy z Londynu w połowie marca, aby tam przybyć na rozpoczęcie jesieni. Do zwiedzania Nowej Zelandii konieczne jest wynajęcie auta, publiczny transport osiągalny jest tylko w większych miastach. Ucieszyła mnie słoneczna pogoda  do przemierzania wysp (temperatura wynosiła ok. 22-24 stopni).

IMG_0201Malownicza natura

Natura ma w sobie energię piękna, czystości, świeżości. Wyspy są niezwykle malownicze i różnorodne: złote plaże, zielone wzgórza, ośnieżone szczyty gór, niebieskie jeziora u stóp gór, wulkaniczne płaskowyże, równiny.

Miałam wrażenie, że widzę kombinację norweskich fiordów, polskich, angielskich owiec, skalistych wybrzeży Gran Canarii i jej pagórków, przestrzeni z USA, wybujałej roślinności  Azji. Najwyższy szczyt to Góra Cook o wysokości  3 674m, nazwany na pamiątkę słynnego podróżnika.

Maorysi

Pierwszymi znanymi mieszkańcami wysp byli Maorysi. Przybyli tam pomiędzy 700 – 1000 lat temu. Maorysi nazywają Nową Zelandię Aotearoa – „Kraj Długiej Białej Chmury”. Dopiero w XVII wieku holenderski podróżnik Abel Tasman  odkrył wyspy dla Europy.

IMG_0658

Nazwa Nowa Zelandia pochodzi od nazwy prowincji holenderskiej Zeeland. W 1769r. wyspy zostały ponownie odkryte przez brytyjskiego podróżnika Jamesa Cooka. I wtedy rozczęła się europejska kolonizacja wysp.

IMG_0617

Przyjaźni ludzie

Zgodnie z badaniami Światowego Forum Ekonomicznego najbardziej przyjazna dla turystów, spośród 140 krajów jest Islandia, Nowa Zelandia i Maroko¹.

Kraje były oceniane w jakim stopniu kraj  i społeczeństwo jest otwarte dla turystów oraz zagranicznych gości.

IMG_0821

Jezioro Wanaka na południowej wyspie.

IMG_0120Potwierdzam ciepłe przyjęcie przez Nowozelandczyków, również nazywanych Kiwi:) Ludzie, których spotkaliśmy byli życzliwi, zrelaksowani,  z poczuciem humoru. Mówiąc „Cześć” („Hi”) witali nas tubylcy i to niezależnie od wieku, statusu; zarówno znajomi, jak i nieznajomi na ulicy, osoby pracujące w informacji turystycznej, motelach, restauracjach lub muzeach. To stwarzało atmosferę luzu i swobody.

Kraj sportu

IMG_0108W Nowej Zelandii aktywnie działają kluby sportowe, najbardziej popularny jest krykiet, rugby, koszykówka. W parkach młodzież grała w krykieta.  Towarzyskie rozmowy choćby przez chwilę dotykały tematów związanych ze sportem. Miałam wrażenie, że sport traktowany jest niczym religia.

IMG_0849Podstawowym pytaniem, które mi zadawano było: „Jaki sport uprawiasz?”. Moja odpowiedź – joga – wywoływała uśmiech na twarzach; a nieukrywana nieznajomość reguł krykietu (mój parner nazywa je prawem, a nie zasadami!) lekką konsternację.

Park Cornwall w Auckland

Park Cornwall w Auckland

Owce

Wyspy zamieszkuje około 4,5 mln ludzi, a owiec jest okolo  31 mln – przed laty było ich jeszcze więcej, ale i tak pasą się na każdej możliwej do zjedzenia trawie, nawet w parku w Auckland.

Kratery, gotujące się błoto

IMG_0235

IMG_2915

Zielone jeziorko

Z zaskoczeniem i zadziwieniem patrzyłam na gotujące się błoto. Pytałam siebie „Gdzie ja jestem, czy to wciąż planeta Ziemia?”

IMG_0599

Podróż na koniec świata?:)

To był mój najdłuższy lot. Ponad 24 godziny siedzenia w trzech samolotach, plus 2 godziny spędzone na lotnisku w Dubaju  i następne dwie w Sydney (A. był zadziwiony, że potrafię nie poruszać się tak długo:). Przez kilka dni odczuwałam zmianę czasu – rożni się od europejskiego o 12 godzin.

Jednak warto było. To był cudowny czas. Przywiozłam ze sobą pamięć piękna natury i odczuć. Kiedy pomyślę o Nowej Zelandii uśmiecham się, czuję ciepło, spokój, piękno i bezmiar niebieskiej przestrzeni.

Więcej zdjęć tutaj

¹ Gazeta „The Saturday Age” z dnia 06.04.201r.

Two and a Half Weeks in New Zealand

I knew long ago that I would one day see New Zealand. We left London in the middle of March to arrive in an autumn. To visit NZ it is necessary to hire a car, as public transport is only really useable in the big cities.We had sunny weather that allowed us to get about the islands of the country by car (the temperature was about 22-24 degrees).

Picturesque  nature

Nature entails the energy of beauty, pristine, freshness;  New Zealand’s land is extremely picturesque and varied: golden beaches, green hills, snow-covered mountain tops, blue lakes at the feet of mountains, volcanic plateaus and plains. It was like a combination of Norwegian fjords, Polish sheep, the rocky Gran Canaries’ coast and hills, US space and the exuberant vegetation of Asia. The highest peak is Mount Cook, at an altitude of 3674, named after the famous explorer.

The Maori

The first known inhabitants of New Zealand were the Maori people. They arrived sometime between 700  to 1000 years ago. The Maori call the islands Aoteroa – “The land of a long white cloud”. A Dutch seafarer, Abel Tasman discovered the island for Europe in XVII century. The name New Zealand is derived from the name of a Dutch province called Zeeland.  In 1769 the islands were rediscovered by James Cook, a British explorer. This started the European colonisation of the islands.

Friendly people

According to research by The World Economic Forum,  the most friendly countries for tourists from among 140 countries are Iceland, New Zealand and Morocco¹. The countries were rated by the extent the country and society is open for the tourists and foreign visitors. I can confirm this: I received a warm reception from New Zealanders, also called Kiwis. The people we met were kind, relaxed and with a sense of humour. And they were without a British accent:) The local inhabitants,  acquaintances we meet, the strangers at a street, the people working in tourist information centres, motels, restaurants or museums. – they all welcomed us by saying „hi”-   It really made for an atmosphere of ease and freedom.

A sporty country

Sports clubs in NZ are very busy, especially cricket, rugby, golf and basketball . The young people were playing cricket on grass in parks while we were there. Social conversations always seemed to touch on a sporting topic, at least for a moment. I had a feeling that sport were treated like a religion. The basic question was: ” What sport do you play?”. My answer of yoga made faces smile; showing no understanding of cricket rules (my partner says they are Laws!) caused a bit of consternation.

Sheep 

NZ is home for 4.5 million people and 31 million sheep – not as many sheep as there used to be but sheep are still everywhere, grazing on any eatable grass, even in the middle of Auckland.

Craters, boiling mud, boiling springs, a green lake

To see that mud could boil was a surprise and an extremely exciting experience. I asked myself: „Where am I, is this still the Earth?”

The journey at the end of world?:)

The flight to New Zealand was my longest. It took more than 24 hours of sitting during three flights, plus the transfer times of two hours at both Dubai and Sydney (A. was amazed that I could keep still that long). I felt the time difference from home for few days – it differs from European time for a full 12 hours.

But it was worth. It was wonderful time. I brought  away with me a memory full of the beauty of nature, feelings. Whenever I think about New Zealand, I smile and feel the warmth, peace and the vastness of blue space.

¹ The Saturday Age Newspaper for April 6, 2013

More pictures  here

Pogodnego świętowania!

Wszystkim czytelnikom notatek życzę miłego, ciepłego
(więcej…)

O akceptacji siebie

IMG_4523Kiedy pojawiają się niektóre emocje np. lęk często nie chcemy go zauważać. A wtedy pewna część naszej istoty znajduje się poza naszą świadomością. Następnego dnia pojawia się kolejna emocja – złość. Jej również wolimy nie widzieć. Nie patrzymy w tym kierunku. I tak dalej.

Wszelkie emocje jednak w nas pozostają  na głębszym poziomie. Dokonujemy separacji. Im bardziej jesteśmy podzieleni na fragmenty, tym bardziej czujemy się nieszczęśliwi.

Aby odzyskać jedność nie zaprzeczajmy niczemu, co jest faktem. Jeśli czujemy strach – po prostu zauważmy go! Jeśli zaakceptujemy lęk – już stajemy się odważni  ponieważ żaden tchórz tego nie zrobi. Znajdujemy się wtedy na drodze przemiany. Ważne jest, aby świadomość uwolniła się od sztywnych wyobrażeń,  z którymi się utożsamiła. 

IMG_4644

„Życie już cię zaakceptowało. Dlatego tutaj jesteś”.

Jeśli mamy pewne wyobrażenie jacy powinniśmy być, wtedy trudno jest nam zaakceptować prawdę o sobie. Jeżeli mamy przekonanie, że trzeba być odważnym człowiekiem, wtedy trudno jest zaakceptować własny lęk. Jeżeli odrzucamy jakieś uczucia czy doznania – kurczymy się i tracimy moc. Jesteśmy w nieustannej wewnętrznej walce. 

Ból psychiczny powstaje w wyniku naszej interpretacji rzeczywistości. Połączenie z  bólem otwiera możliwość jego uwolnienia i przekroczenia. Wszystko, co boli należy zaakceptować.

Jeżeli ktoś w głębi duszy pragnie przemiany to znaczy, że siebie nie akceptuje. Jeśli mówię  do siebie – „Ok, jeśli ma to prowadzić do przemiany, zaakceptuję siebie”. To jednak nie jest bezwarunkowa akceptacja.

Życie juz cię zaakceptowało. Dlatego jesteś tutaj. Nie musisz na to pracować. Już jesteś tego wart. Zrelaksuj się i ciesz się tym w jaki sposób stworzyła cię natura. To bezwarunkowa akceptacja stanowi klucz do wewnętrznej przemiany.

 
Na podstawie książki Osho ”Zdrowie emocjonalne”, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2012.

Medytujący bałwan

„Życie jest zbyt poważne, aby brać je na serio”.  Oscar Wilde

Chilijski ekonomista Manfred Max-Neefs wymienia 9 głównych potrzeb człowieka: pożywienia/bezpieczeństwa/zrozumienia/kreatywności/miłości/

zabawy/wypoczynku/autonomii/sensu¹.

Mój własnoręcznie ulepiony medytujący bałwan, a spod śniegu wyłania się trawa:)

Mój własnoręcznie ulepiony medytujący bałwan,  spod śniegu wyłania się trawa:)

Najczęściej myślimy, że jest nam niezbędny odpoczynek, sen. A jaki kawałek przestrzeni naszego życia przyznajemy sobie na zabawę? W jaki sposób zaspokajamy tę potrzebę? Czy w ogóle pamiętamy o niej?:)

Dzieci uwielbiają się bawić, łatwo im znaleźć okazję, pretekst do zabawy. Część dorosłych ludzi poważnieje w pewnym momencie swojego życia – powody nie są do końca ustalone:)

Lubię pamiętać, że życie to również chwile spontanicznego zatracania się w zabawie. Efekt – czujemy radość, przypływ energii, a czasem pozostają namacalne dowody np. medytujący bałwan:)

¹ za Marshall B. Rosenberg „Rozwiązywanie konfliktów poprzez Porozumienie bez Przemocy”, Wydawnictwo: Jacek Santorski & Co, Warszawa 2008,

Miłego świętowania

IMG_4821Z okazji Świąt i Nowego Roku

życzę Ci zdrowia radości, miłości,

 wewnętrznego spokoju, mocy i pewności w działaniu. 

Niech najbliższe dni wypełnią się ciepłem i życzliwością,

 niezależnie czy świętujesz tradycyjnie czy też w inny sposób spędzasz ten czas:)

Wszystkiego dobrego!

Jak możemy wyrażać uznanie dla innych?

Aby dzieci mogły czerpać z pochwały naukę i przyjemność, potrzebują usłyszeć więcej informacji niż np. słowo: „Wspaniale”.

„Najgłębszym pragnieniem natury ludzkiej jest pragnienie, aby być docenionym”. William James

Jak wyrażamy nasze uznanie? Najczęściej  wszystkie nasze odczucia  wkładamy w słowo „dziękuję”. 

Z uśmiechem w oczach wyrażamy naszą wdzięczność. Używamy też miłych przymiotników np.: „Jesteś cudowny”. 

Kiedy mówię: Świetnie to zrobiłaś” druga osoba otrzymuje pochwałę, że odpowiada moim normom. Nie mówię o tym, co w tej chwili czuję. Pozytywnie oceniam – według moich standardów – jakbym wiedziała co jest świetne, a co nie jest. 

Nie mamy wtedy pewności czy drugi człowiek jest świadomy jak bardzo wzbogacił nasze życie. I czy się domyśla co kryje się za ogólnym komplementem.

Można również dziękować w bardziej jasny, konkretny sposób – tak, aby rozmówca wiedział w jaki sposób umilił (ułatwił, rozweselił, itd) nasze życie. Dzięki temu łatwiej mu przyjąć nasze uznanie.

Mówimy: co osoba zrobiła lub powiedziała (spostrzeżenie)co jest w nas żywe: co czujemy i która z naszych potrzeb została dzięki temu zaspokojona. 

Na przykład: Dziękuję, że pomogłaś uporządkować mi dane. Czuję ulgę, bo bardzo ułatwiło mi to pracę”. Cieszę sięże przywiozłeś mi moją ulubioną kawę. Odbieram w tym twoją troskę o mnie. Dziękuję:)”  

 

Z rytmu pociągu

Pociąg wystukuje rytm ku swojemu przeznaczeniu z całkiem sporą szybkością. Byłoby mi trudno wysiąść z niego w biegu, a przystanków na żądanie brak.

Mogę przygotować się do najbliższej przesiadki albo dramatycznie go zatrzymać nawet w szczerym polu istnienia:)

A jak zmieniamy chwile naszego życia? Porzucamy utarte ścieżki w jednym momencie olśnienia? A może stopniowo? Czy też boimy się zmian i konsekwetnie pędzimy w jednym kierunku?

Wystarczy obserwować rytm przyrody – dzień, noc, pory roku. I jasne jest, że jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana. Tak łatwo o tym zapomnieć.

Zapach uczuć

 

Dostałam dziś życzenia: „Pachnącego dnia”.
Przypomniałam sobie  zapachy, które przynosi wiosna – zapach kwiatów, kwitnących drzew, ciepłego wiatru.

A jak pachną uczucia, wartości?

Jaki zapach ma miłość, ciepło, życzliwość, radość, moc, odwaga, entuzjazm?
Czy rozpoznajemy te zapachy w swoim życiu?:)

Ludzie przepływu

Aby doświadczać przepływu konieczna jest umiejętność kontrolowania świadomości.

Problemy z koncentracją, nadmiar bodźców uniemożliwiają doświadczanie satysfakcji,  a tym samym przepływu. Przeszkodą jest także nadmierna samoświadomość – kiedy to człowiek cały czas martwi się jak go postrzegają inni ludzie, boi się zrobić coś niewłaściwego. Podobnie kiedy człowiek jest skoncentrowany tylko na sobie, na własnych potrzebach. To również gwarantuje nam brak satysfakcji ponieważ uwaga jest zbyt napięta i ograniczona. Brakuje wtedy uwagi koniecznej do zainteresowania się działaniami ze względu na nie same, które często nie dają żadnych korzyści poza samym ich wykonywaniem. Cała energia psychiczna zainwestowana jest w realizację bieżących celów, zamiast uczenia się nowych.

Ludzie, którzy przeżyli bardzo trudne sytuacje przetrwali dzięki wyszukiwaniu sposobów na przekształcenie beznadziejnych warunków w doświadczenie poddające się kontroli. Postępowali zgodnie z zasadami odnoszącymi się do przepływu:

– poświęcali uwagę szczegółom otoczenia, odnajdując w nich ukryte możliwości

działania,

– wyznaczali cele odpowiednie do sytuacji i obserwowali postępy poprzez otrzymywanie informacji zwrotnych,

– osiągając cel,  podnosili poprzeczkę, wyznaczając sobie trudniejsze wyzwania.

Podobną kreatywność w wyszukiwaniu możliwości pracy umysłowej i wyznaczania celów wykazują osoby, które przeżyły odosobnienie. Takie osoby opracowywały strategie przywracania kontroli nad własną świadomością np. grając w szachy same ze sobą, prowadząc dialogi w języku obcym, ucząc się na pamięć układanych przez siebie wierszy. Wielu więźniów wynalazło grę, niezależnie od siebie – rysowali mapę świata na  podłodze celi,  a potem w wyobraźni podróżowali po krajach każdego dnia pokonując kilka kilometrów.

Richard Logan zastanawiając się nad źródłami siły człowieka w obliczu wielkich przeciwieństw doszedł do wniosku, że wspólną cechą ludzi, którzy przetrwali trudności jest „niesamolubny indywidualizm” – mocno ukierunkowany cel, który nie służy realizacji ich własnych zamiarów. Tacy ludzie nie koncentrują się wyłącznie na własnym interesie, nie załamują ich zagrożenia. Kieruje nimi wewnętrzna motywacja, posiadają dość energii psychicznej na obiektywną obserwację i analizę otoczenia. Zyskują większe szanse na odkrycie nowych możliwości działania. Na szczęście zdolność do koncentacji można ćwiczyć poprzez ćwiczenia i dyscyplinę. Dla mnie joga i medytacja są jej głównym źródłem:)

ps

kiedy przeczytałam o wspomnianej grze – mapa świata – zaczęłam się na głos śmiać:) Przypomniałam sobie jak swego czasu zawiesiłam w pracy dużą mapę świata czując, że nawet krótkie na nią zerkanie podniesie nastrój, przypomni, że jestem wolnym człowiekiem, który może wybrać do zamieszkania i życia dowolną kropkę świata:)

Korzystałam z książki “Przepływ”, autor: Mihaly Csikszentmihalyi, Biblioteka moderatora, Taszów 2005.

Na zielonej trawce

Gdybym była lekarzem zapisywałabym na receptę
leżenie na zielonej trawie – w parku, w lesie, na łące, nad rzeką.

Znajdź swój kawałek trawy. imagePobądź na niej sam. Wsłuchaj się w śpiew ptaków, szum drzew, poczuj energię słońca, przestrzeń ziemi. Nie czytaj, nie pisz sms-ów, nie słuchaj muzyki, nie rozmawiaj (nawet ze sobą w myślach).

Oddychaj głęboko i spokojnie. Niech tylko to cię zajmuje. Drzewa po prostu są tu i teraz. Poczuj jak to jest – być sobą.

I leż tak sobie co najmniej  30 minut. Aż nasycisz się energią zieleni i zrelaksujesz totalnie.

 

Polecam i pozdrawiam z trawy, która mnie tak miło ugościła:)

Zamknięte drzwi

Zatrzasnęłam drzwi do mieszkania wieczorową porą – zostawiłam od wewnątrz klucz w zamku. Sama sobie to zrobiłam:)

Pierwsza reakcja – złość i lęk. Gdzie spędzę noc? Potem myśl: „Świetnie, przynajmniej zobaczę rozwalane drzwi!” przyniosła mi rozluźnienie:) W końcu dojechał E. Okazało się, że wystarczy wielkim śrubokrętem lekko popchnąć drzwi, aby otworzyły się bezszelestnie.

I teraz rozmyślam. W jaki sposób sami zamykamy wszystkie spusty naszej świadomości?

Czy zdarzyć się może, że mimo naszych szczerych chęci i intencji nie potrafimy  już w pełni się otworzyć? I tylko wsparcie życzliwej nam osoby może okazać się ratunkiem w dotarciu do siebie?

A im bardziej otwieramy nasze serce, tym więcej możemy otrzymać od wszechświata.

Myśli z lotniska

Lotnisko we Wrocławiu, potem w Londynie. Stwierdzam  z przyjemnością, że lubię podążać za logicznymi, przewidywalnymi strzałkami. To mile uczucie szybko trafiać do celu i wejść na pokład wybranego samolotu:) Wystarczy tylko podążać za strzałkami – informacjami, wejście- wyjście, odprawa, itd.:)

Zastanawiam się jakby wyglądało nasze życie gdyby istniały takie jasne drogowskazy dot. rożnych sfer naszego istnienia – idź prosto, potem skręć w lewo i znajdziesz się w wymarzonym miejscu przeznaczenia.

A może te wskazówki jednak istnieją – w jakiejś przestrzeni/szufladce wszechświata, tylko ich nie zauważamy?:)

Tymczasem pozdrawiam ciepło z wyspy Gran Canaria:)

Zarządzanie i wartości

,,Kilka lat temu byłem na konferencji w San Francisco: “Architektura i inżynieria zmiany”. Jakby chodziło o budowę mostów, a nie zarządzanie ludźmi. Prelegentami byli Peter Drucker, Tom Peters, Jim Collins – lista nazwisk przypominała spis treści książki pt. “Kto jest kim w zarządzaniu”.

most Golden Gate, San Francisco

Największe wrażenie na uczestnikach wywarły, nie prezentacje guru zarządzania, ale przypadkowo zaaranżowane wystąpienie Matki Teresy. Przyjechała do USA na 40 – tą rocznicę założenia ONZ, poproszono ją, by wygłosiła przesłanie.

Spojrzała na tych biednych ludzi umęczonych dwoma dniami dyskusji o “architekturze i inżynierii zmiany” (Boże, co za gówniany tytuł!) i powiedziała:

– Więc chcecie zmienić waszych ludzi. A znacie ich?

Jeśli ich nie znacie, to ich nie rozumiecie, a to oznacza, że nie będzie między wami zaufania.

A jeśli nie ma zaufania, to nie będzie też zmiany.

Kochacie waszych ludzi? Kochacie to, co robicie?

Bo jeśli nie ma w was miłości, w waszych ludziach nie będzie siły.

A jeśli nie będzie w nich siły, to nie będzie pasji.

A skoro nie ma siły ani pasji, nikt nie podejmie ryzyka.

A jeśli nikt nie ryzykuje, to nic się nie zmieni.

Nie wiem, czemu tu jestem, bo niewiele wiem o zarządzaniu,

ale jeśli chcecie zmienić waszych ludzi, musicie ich kochać.

W przywództwie nie chodzi o cyferki, tylko o człowieka”.

Brian Bacon

wywiad z Brianem Beconem (z którego pochodzi cytat)>>

Małe kroki i małe pytania

Małymi krokami na szczyty świadomości?:)

„Nawet najdłuższa podróż zaczyna się od jednego kroku”.

Leo Cy

Nadejście Nowego Roku jest pretekstem do robienia postanowień. Obietnice zmian brzmią jakże słodko i kusząco:)

Warto uświadomić sobie, że lęk przed zmianą (również pozytywną) jest zakorzeniony w fizjologii mózgu. Śródmózgowie zarządza reakcją walka albo ucieczka. Naszym przodkom pomagało to przetrwać w niebezpiecznym środowisku. Warunki naszego życia zmieniły się całkowicie, a reakcja mózgu wciąż jest automatyczna. Każde nowe wyzwanie związane jest z pewną dozą strachu.

Małe kroki

Małe kroki wydawały mi się kiedyś bezsensowne – chciałam wszystko albo nic. Jeśli nie miałam pewności, że osiągnę „coś dużego”, po co w ogóle zaczynać?:)   Jeśli jednak nie pójdę do przodu (choćby o krok dalej), pozostanę w tym samym miejscu.

Podejmując małe kroki, zmieniamy nasz układ nerwowy. Omijamy reakcję walka albo ucieczka, tworzymy nowe połączenia neuronowe¹. Dzięki małym, wręcz niezauważalnym krokom możemy wykształcić nowe nawyki zachowania, czucia, pogłębić pozytywne cechy naszej osobowości – np. stanę się ciut odważniejsza:)

Można poćwiczyć jak się robi krok po kroku schodząc ze stromej góry (najlepiej z zamkniętymi oczami:) Mnie to przekonało do sensowności tej metody, np. jeśli chcę wstawać wcześniej niż mam to w zwyczaju – pierwszego dnia wstaję rano o minutę wcześniej, drugiego dnia o dwie minutki, potem o trzy, itd. A wszystko po to, żeby obejść reakcje mózgu. Pamiętajmy, że energia działania daje nam siłę i pewność, porzucamy lęk przed zmianą.

Ta metoda odnosi się też do zmiany poglądów. Praktyczna zasada mówi, że ludzie nie poszerzą swoich obecnych poglądów o więcej niż 5% za jednym razem. Jeśli próbujemy narzucić im wielką wizję – najprawdopodobniej nie przyjmą jej, a wręcz się zdenerwują.²

Nasz mózg lubi także małe pytania (sprzyjają twórczości i radości), np.:

  • Co mogę zrobić, żeby w choć małym stopniu przybliżyć się do osiągnięcia celu?
  • Gdyby istniała gwarancja, że wszystko się uda, co można by inaczej zrobić?

Zadawanie małych pytań, podejmowanie małych działań, rozwiązywanie małych problemów, przyznawanie sobie małych nagród – skutkuje realnymi zmianami.

Polecam książki:

¹ dr Robert Maurer  „Filozofia Kaizen”, Wydawnictwo Sensus 2010.

² Ken Wilber „Jeden smak”,  Jacek Santorski&CO Wydawnictwo.

Warsztaty >>>

Śmiech i zwarcie limbiczne

„Śmiech jest najwierniejszym odbiciem duszy”.

Fiodor Dostojewski

Zarażamy się nastrojami. Najłatwiej udziela się nam radość i serdeczność, mniej zaraźliwa jest irytacja, a niemal wcale depresja. Radość rozpowszechnia się łatwo, bo w naszym mózgu są układy oparte na otwartej pętli, które są specjalnie przystosowane do wykrywania uśmiechów i oznak radości, sprawiają, że odwzajemniamy uśmiech.

Uśmiech jest oznaką przyjaznego nastawienia. Śmiech oparty jest o działanie bardzo złożonych układów neuronalnych, które w dużym stopniu funkcjonują poza naszą kontrolą, dlatego też trudno jest przekonująco udawać śmiech. W sensie neurologicznym śmiech jest symptomem najmniejszego dystansu między ludźmi, ponieważ w jednej chwili doprowadza do natychmiastowego sprzęgnięcia się układów limbicznych (układ limbiczny to układ struktur korowych i podkorowych mózgu). Można powiedzieć, że to przykład „najbardziej bezpośredniej komunikacji między ludźmi – z mózgu do mózgu – podczas gdy nasz intelekt po prostu wyłącza się na chwilę, co można nazwać zwarciem limbicznym”.¹ Dlatego ludzie przepadający za swoim towarzystwem śmieją się łatwo i często. Natomiast tam gdzie panuje niezgoda i nieufność, tam  ludzie rzadko śmieją się razem.

Tajlandia- szkoła na świeżym powietrzu

Dzieci zarażają się śmiechem szybko, łatwo i skutecznie:)

Jak ja lubię poważne, naukowe teksty o tak niepoważnej czynności, jaką jest śmiech:) Uwielbiam porywać i być porywana śmiechem szczerym, głębokim, zaraźliwym:) To jest niczym pasjonujące hobby, z ogromną przyjemnością i konsekwencją praktykowane:)

Na najbliższe, świąteczne dni życzę więc nam wszystkim chwil przepełnionych radością i miłością, niezliczonych okazji i pretekstów do dzielenia się radością naszego serca:)

¹ Daniel Goleman, Richard Boyatzis, Annie McKee, „Naturalne przywództwo”, Jacek Santorski – Wydawnictwa Biznesowe, Wrocław-Warszawa 2002.

Wzmacnianie braków?

Zauważyłam, że materia reaguje na krytyczne myśli wysyłane w jej kierunku. Gdy widzę jakąś skazę w rzeczy i pojawia się u mnie irytacja, niechęć – ta rzecz może się zepsuć lub w inny sposób opuszcza moją przestrzeń. Tak stało się np. z czapką, dwoma swetrami, które były lekko zaciągnięte. Niedługo po mojej reakcji – i to w myślach! – zgubiłam je, naprawdę:)

A co się dzieje gdy koncentruję się i osądzam „słabe” strony innych ludzi? Czy w ten sposób nieświadomie, lecz konsekwentnie wzmacniam te cechy?

Muszę czy wybieram?

Muszę czy chcę wędrować po górach?:)

 

„Ważnym czynnikiem jest właściwe słowo. Ilekroć napotkamy jedno z tych naprawdę właściwych słów … osiągamy rezultaty fizycznie i duchowo –  i to z prędkością błyskawicy”.

Mark Twain

Kiedy piszę słowo „musieć” uśmiecham się, bo dziwnie  wygląda,  jakbym je  widziała po raz pierwszy w życiu. A jest mi znane, choć rzadko świadomie używane, bo jako wolny człowiek  nic nie muszę?:) Pamiętam, że jako nastolatka lubiłam mówić, że „musi to na Rusi”:)

Kiedy wierzę, że muszę coś zrobić czuję się przytłoczona. Odcinam się od moich pragnień. Moja przestrzeń decyzyjna kurczy się i zanika. Brak możliwości wyboru działa na mnie przygnębiająco, jest jak ciężar dźwigany na plecach.

Język ułatwia nam wypieranie się odpowiedzialności. Bo „muszę, powinnam” oznacza, że nie mam wpływu. Posługuję się językiem ofiary czy twórcy rzeczywistości? Muszę czy decyduję się?

Co stoi za słowami „muszę gotować obiady”? Jaką ważną potrzebę spełniam przyrządzając posiłki? Pewnie zależy mi na zdrowiu. Zastanawiam się – czy faktycznie „muszę gotować” czy też „postanawiam gotować obiady,  ponieważ lubię jeść zdrowe, smaczne dania”?

Co czuję gdy przejmuję odpowiedzialność i znika poczucie „muszę to robić”? Możliwość wyboru ożywia mnie i dodaje lekkości. Jest jak świeży, przyjemny powiew wiatru:)

Za każdym „muszę to zrobić” stoi jakaś ważna potrzeba, którą chcemy spełnić. Ważne jest, abyśmy dotarli do tej potrzeby. Wtedy możemy zmienić zdanie i zdecydować czy wybieramy określone działanie –  „muszę” jest jedną ze strategii. Mogę gotować obiady, mogę kupować ekologiczne dania, mogę jadać u rodziny/przyjaciół. To przykłady na zaspokojenie potrzeby zdrowego pożywienia.

Jako kreatywne istoty mamy możliwość poszukiwania różnych dróg prowadzących do realizacji naszych pragnień. I podejmowania decyzji w zgodzie ze sobą. A to daje nam dużo radości i poczucia mocy:)

Warsztaty >>>

Wyraźne pamiętanie

Pieśń, którą przybyłem zaśpiewać, została nie odśpiewana.

Strawiłem swoje dni na strojeniu i rozstrajaniu instrumentu”.

Rabindranatha Tagore

 

 

1 listopada należy do tych dni, kiedy dogłębnie zastanawiam się czy w swoim życiu stawiam kroki w odpowiednim kierunku i tempie.

Wir codzienności namiętnie nas wciąga i jesteśmy coraz bardziej zajęci.  Można nawet zapomnieć o tym, co jest najważniejsze w naszym życiu. Czy na co dzień przenika nas świadomość, że jesteśmy jedynie gośćmi na tej Ziemi, którzy są tutaj tylko przez chwilę?

Gdy pamiętamy o tym, co ma dla nas prawdziwe znaczenie – w naszych myślach są trwale obecne wartości. Wtedy łatwiej nam przystawić drabinę życia do odpowiedniej ściany i codziennie podążać do wybranego przez siebie miejsca. Cokolwiek to znaczy:)

„Przyjrzyj się swojemu życiu, ile robisz rzeczy nieistotnych i po co? Jak długo je robisz, co dzięki temu zyskałeś? Chcesz powtarzać ten sam głupi schemat przez całe życie? Mów tylko to, co istotne, rób tylko to, co istotne, czytaj tylko to, co istotne. Oszczędzisz wiele czasu i energii, cały ten czas i energię z łatwością można skierować ku medytacji, ku wewnętrznemu wzrastaniu, ku byciu świadkiem”. Osho

Empatia a rady

Kiedy ktoś naprawdę cię słyszy

i wcale przy tym nie osądza,

nie próbuje brać za ciebie odpowiedzialności

ani cię kształtować,

jest to cholernie dobre uczucie. (…)

Kiedy ktoś  mnie wysłucha, mogę zobaczyć mój świat w całkiem nowym świetle i pójść dalej.

To zdumiewające, jak na pozór nierozwiązywalne problemy nagle dają się rozwiązać, gdy ktoś cię słucha.

I jak chaos – zdawałoby się, nieuleczalny – osiąga względną klarowność, kiedy zostaniemy wysłuchani”.

Carl Rogers

Empatia a rady

Dla rozróżnienia empatii od innych  postaw można wskazać, że

empatią nie jest m.in.:

– Doradzanie (np. „Powinieneś zadbać o siebie „)

– Pocieszanie (np. „Małgośka, mówią mi, on nie wart jednej łzy”)

– Licytowanie się (np. „Nie jest źle, mój przyjaciel to dopiero…”)

– Wyjaśnianie  (np.”Chciałem dobrze, to oni się celowo spóźnili”)

– Pouczanie (np. „Następnym razem zrób jak ci mówię”)

– Wypytywanie (np. „Czy w twojej rodzinie każdy tak postępuje?”)

– Dziwienie się (np. „A czemu nie masz  przedpokoju w mieszkaniu?
Przecież  wszyscy go mają!”).

Jeśli sami prosimy kogoś o radę – istnieje szansa, że będziemy chcieli zastosować ją w życiu.

Co czujemy kiedy dostajemy porady, o które sami nie prosiliśmy? Jak często za nimi podążamy? Pamiętam, że czułam irytację gdy po raz pierwszy usłyszałam, że dieta wegetariańska jest niezdrowa i czym prędzej powinnam ją zmienić. A nawet więcej niż irytację:) Po latach się oswoiłam z tematem i teraz reaguję spokojem:)

Często rady są ignorowane (nawet porady lekarzy, czyli profesjonalistów, którym za nie płacimy – oj, zdarzało mi się, zdarzało nie wykupywać recept:)

Niezamawiane rady mogą być odbierane jako próba kontrolowania, ograniczania swobody.

Empatyczny kontakt

Kiedy  czujemy się słuchani przez drugiego człowieka mamy możliwość ujrzenia, dotknięcia swoich historii, nabrania do nich dystansu.

Może potrzebujemy usłyszeć samych siebie w uważnej obecności drugiego człowieka?

Może wypowiedziane na głos słowa nabierają wówczas innego znaczenia dla nas samych?

Może potrzebujemy poczuć energię zrozumienia, zaufania, akceptacji, aby odkryć rozwiązania naszych trudnych sytuacji? Skoro potrafiliśmy stworzyć „problemy”, to możemy być również źródłem  rozwiązania – jeśli poszukamy go w sobie.

Dlatego też częściej słuchajmy innych ludzi z empatią, z ciekawością zamiast podawać im gotowe rady i porady na tacy:)

Zamiast rad bardziej pomocne mogą się okazać pytania zadawane w atmosferze akceptacji,  ukierunkowujące świadomość na rozwiązania.

Warsztaty empatycznej komunikacji >>>

Promienie światła

Ostatnie chwile lata.  Zobaczyłam kilka zdjęć zrobionych przez E.

I po raz pierwszy tak namacalnie zauważyłam wpływ światła, moc naturalnego oświetlenia na jakość zdjęć, na zapis twarzy człowieka.

Różnica w zdjęciach zaskoczyła mnie totalnie.

Światło słoneczne ożywiło fotografie, dodało im piękna.

Czy blask wewnętrznego światła człowieka jest również tak widoczny i olśniewający? Bo taka jest natura światła?

Kiedy świecimy wewnętrznym pięknem?:)

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: